Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Samodzielność w ubikacji

Któregoś dnia Młody siedzi sobie w ubikacji. Czekamy na okrzyk "już". A tu nic. Pewnie się bawi, czyta gazetę, zamyślił się. W końcu rzucam kontrolne "Jasiek, skończyłeś ?". Pytanie ma też cel dyscyplinujący, bo czasem
- bawi się w mumię lub origami papierem toaletowym,
- bawi się szczotką w mikrofon,
- liczy kulki zapachowe,
- obserwuje, jak kręci się odświeżacz w formie koła młynarskiego,
- naprawia spłuczkę,
- ..........
A ten mi odpowiada znienacka "sam się wycieram !". Mój niepokój wzrasta gwałtownie. Jak, czym ?! Tym bardziej, że szybko dodaje "Nie musisz sprawdzać, dobrze to robię".
O dziwo, faktycznie całkiem nieźle mu to wychodzi. I tak, z dnia na dzień, znacząco wzrosła Jego samodzielność.

środa, 29 stycznia 2014

Na sankach

Pępowina odcięta, kończy się frajda dla Tatki, samodzielność wygrywa. Chwila, gdy duma miesza się z tęsknotą za pięknym czasem...

Spadł śnieg. Spory. Nagle. Więc - kurtki na grzbiety, pędzimy do tzw. Biedry po sanki. Zeszłoroczne zużyły się. W dużym stopniu pod Tatą zjeżdżającym z dzieckiem z duuużej góry ;)

Rozsiadł się młokos jak Basza, wio Ojciec, szybciej ! Rok temu lżej szło. Synuś jakby lżejszy był... Za to przestał stosować hamulców ;)

Jesteśmy na górce osiedlowej. Pierwszy zjazd tzw zboczem dla maluchów. Dwa razy muszę zejść go pchnąć dalej. Śnieg niewyślizgany. Idziemy więc na zbocze dla starszych. No, bardziej strome. Zjeżdżamy razem. że to niby Jaś malutki i muszę go asekurować. Ale jazda, super ! Patrzę obok, a człowieczki jego wzrostu same zjeżdżają. Nie będę mu przecież obciachu robił :)
Z duszą na ramieniu, wbrew sobie raźnym głosem by dodać mu otuchy
- Chcesz zjechać sam z dużej górki ? Duży już jesteś, dasz radę !
Patrzy na mnie niepewnie. Nie wiem, czy się boi zjechać, czy że tata się rozmyśli. Pchnąłem lekko, jedzie, pędzi. Oczywiście biegnę za nim, bo przecież może się kruszynka przewrócić ! Właściwie to zjeżdżam na butach, powodując małą lawinę i o mało nie przechodząc do pozycji "turlanko". Sanki na dole, Młody obok, rany, spadł, a jak coś mu się stało ?! Lecę, "Jasiu, wszystko ok ???". Sanki płaskie, daleko do ziemi nie miał :) Podnosi głowę, iskry zachwytu w oczach "Tatuś, ekstra, jeszcze chcę !!!"

No to dawaj, Synu ! Nawet z małym wysokiem był jeden zjazd. Tylko... ja też chciałem sobie pozjeżdżać...
- Jasiek, zjedziemy teraz razem ?
Nawet nie śmiem proponować, żeby mi pożyczył sanki na samotny zjazd. 
- Nie, wolę sam, już umiem.
Czyżby koniec wspólnych zabaw ? Czyżbym został na sankach do roli zwierzęcia pociągowego ? Głupio tak...

Pozostaje na nadzieja, że jak nasyci się samodzielnością, zechce staruszkowi sprawić odrobinę radości.

wtorek, 7 stycznia 2014

Rodzice mogą odpocząć :)

Nareszcie !!!
Do tej pory nasze żywe srebro trzeba byli bez przerwy pilnować, żeby nie wypadło na pomysł skakania ze stołu, wspinania się na regał, zdejmowania obrazu ze ściany itp. Z jednej strony jego sprawność fizyczna pozwalała przewidzieć nieplanowane odpadnięcie od regału w połowie wspinaczki, z drugiej - stabilność i wytrzymałość mebli i innych sprzętów sugerowała nieprzewidziane wydatki.
W te święta nagle sobie uświadomiłem, że siedzimy sobie przy stole z rodziną i normalnie rozmawiamy, śmiejemy się, a dzieciaki coś tam robią sobie w drugim pokoju. Tylko co jakiś czas ktoś kontrolnie spojrzy, czy nie ma sporu o to, w co się trzeba bawić. Inny świat, zapomniany :) Luksus posiadania względnie dużego dziecka. Rozkoszowałem się tym odkryciem całe święta :) Czyli Jaśko nie jest już dzidzią wymagającą stałego nadzoru. Teraz Jego rodzice muszą się do tego przyzwyczaić, i oswoić z kolejnym etapem samodzielności, odcinania pępowiny :)

czwartek, 14 listopada 2013

Śniadanie

Bardzo się cieszę, że Młody się usamodzielnia. Na przykład sam sobie robi płatki z mlekiem na śniadanie. Wyjmuje z szafki płatki śniadaniowe, miseczkę, tackę i łyżkę, z lodówki mleko. Wsypuje płatki do miseczki, zalewa mlekiem, prosi tylko, żeby mu zanieść na stół. Powód do dumy :)
Tylko ja nie wierzę w jego umiejętności. I znam jego pośpiech i nieuwagę.
Tylko dlaczego robi to, gdy nie mogę mu pomóc albo chociaż z oddali nadzorować ? Gdy myję naczynia, golę się, szukam czegoś w szafce z narzędziami zanurzony w niej po pas ? Gdy mam ograniczoną zdolność szybkiej reakcji ?
I mam w głowie wizję, uzasadnioną, mleka płynącego przez połowę kuchni, mycia podłogi, stłuczonej miski i Juniora nadającego się do kąpieli i przebrania ?

Kiedyś bardziej zaufam w Jego umiejętności. Pewnie wtedy, gdy rozszerzą się one o umiejętność sprzątania po sobie...

niedziela, 10 listopada 2013

Inny tatuś

Ubieramy się do wyjścia. Jaś lubi jak mu się w tym pomaga, my jednak wdrażamy program usamodzielniania człowieczka. Czasem wymaga to stanowczości i ogłuchnięcia selektywngo na skargi. Czasem podniesienia głosu. Tak było i tym razem. I usłyszałem płaczliwe
- Tęsknię za starym tatusiem...
Nic mi nie wiadomo, żeby w życiu mojego syna był jakiś inny tatuś. Dziecięca wyobraźnia płata różne niespodzianki, na wszelki wypadek się upewniam
- Jakiego innego ?
- Takiego, który jest miły...
A, o to chodzi, manipulator jeden. Miły tatuś wrócił, owszem, po samodzielnym włożeniu butów :)