Nareszcie !!!
Do tej pory nasze żywe srebro trzeba byli bez przerwy pilnować, żeby nie wypadło na pomysł skakania ze stołu, wspinania się na regał, zdejmowania obrazu ze ściany itp. Z jednej strony jego sprawność fizyczna pozwalała przewidzieć nieplanowane odpadnięcie od regału w połowie wspinaczki, z drugiej - stabilność i wytrzymałość mebli i innych sprzętów sugerowała nieprzewidziane wydatki.
W te święta nagle sobie uświadomiłem, że siedzimy sobie przy stole z rodziną i normalnie rozmawiamy, śmiejemy się, a dzieciaki coś tam robią sobie w drugim pokoju. Tylko co jakiś czas ktoś kontrolnie spojrzy, czy nie ma sporu o to, w co się trzeba bawić. Inny świat, zapomniany :) Luksus posiadania względnie dużego dziecka. Rozkoszowałem się tym odkryciem całe święta :) Czyli Jaśko nie jest już dzidzią wymagającą stałego nadzoru. Teraz Jego rodzice muszą się do tego przyzwyczaić, i oswoić z kolejnym etapem samodzielności, odcinania pępowiny :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
wtorek, 7 stycznia 2014
Rodzice mogą odpocząć :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz