Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modelarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modelarstwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 maja 2014

Samolocik

Sklejam sobie samolocik. Pierwszy od 15 lat. Coś mi wyjdzie lepiej, coś gorzej... Traktuję go raczej jako materiał do ćwiczeń, odświeżenia techniki, niż poważny model. Z zamysłem, że ostatecznie zawiśnie u Jaśka pod sufitem. I kiedyś może dorobię do niego samolot cysternę, namaluję niebo na kawałku ściany, może nawet dorobię atakującego ten zestaw Sukhoja... Jeżeli żona nie wniesie veta dot. wystroju dziecięcego pokoju ;)
Jasiek z fascynacją patrzy na moje sklejanie. Oczywiście staram się trzymać go z daleka od mojego jeszcze nieskończonego dzieła. Blednę, gdy bierze do ręki kadłub... Ale widzę, że też się pali do tej roboty, też by tak chciał :)
Więc postanowiłem kupić mu model do złożenia. Prosty, niewielki, taki "entry kit". Wiem, chemia, klej i farba śmierdzą, nie są zbyt zdrowe... Otwieramy więc okno ;)
Chcąc mu trochę jednak rozrzedzić tematy wojskowe, wybór padł na jakąś wersję Jumbo Jeta. Jakieś 30 elementów, skala malutka.
I sklejamy od kilku dni.
Ogląda instrukcję. Uczy się czytać rysunek techniczny. Może mu się przyda kiedyś, jak będzie naprawiał zlew. Też nic nie będzie do siebie pasowało :)
Bierze w rękę prawdziwy klej modelarski i z zapałem smaruje mniej więcej tam, gdzie mu pokazuję. I mniej więcej tak łączy. Zacieki kleju dookoła ? Trudno, zamalujemy ! Krzywo sklejone elementy ? Trudno, inwencja twórcza :) zresztą, tatko zawsze poprawi, wyrówna.
Maluje. Raczej mniej równo. Raczej rozlewa nadmiar farby z pędzla po modelu. Prawdziwą farbką modelarską. Pełen dumy zanurza pędzelek, ociera o brzeg nadmiar farby. I maluje, uważnie, ostrożnie. Pokazuję mu, gdzie została biała plamka, uzupełnia.
Oczywiście, niecierpliwi się, chce mieć już gotowy samolocik, robić dwie rzeczy naraz. Ale uczy się cierpliwości, czekania. Bo większość pracy modelarza to szukanie materiału i czekanie na wyschnięcie kleju i farby :) Na razie jeszcze nie dopieszczamy detali, nie będę do zniechęcać :)

Ale mimo wszystko, podświadomie, walczę ze sobą, żeby nie powiedzieć
- Jasiek, równo ! Jak trzymasz pędzel ? Nie widzisz, gdzie jest linia ?
A potem cichaczem poprawiam, wyrównuję. Żeby się nie zniechęcił, że krzywo zrobił i mój jest ładniejszy ...

Ostatecznie odeszliśmy od schematu kolorystycznego. Jasiek dał się ponieść fantazji. Jak na czterolatka ze wsparciem rodzica chyba nieźle sobie poradził. Najważniejsze, że chwyta bakcyla.

piątek, 9 maja 2014

Sklep modelarski

Odświeżyłem stare hobby. Sklejam F-22, niewypał amerykańskiego wyścigu zbrojeń. Przypominam sobie warsztat, ćwiczę drobne ruchy pędzla. Coś wyjdzie lepiej, co innego gorzej, jak w życiu. Nabieram wprawy przed dużym Tygrysem leżącym od kilku lat na szafie.
W toku prac uświadomiłem sobie brak wszystkich potrzebnych materiałów. Musiałem pójść po szpachlówkę. Poczułem się trochę jak prawdziwy polski blacharz handlujący autami po dziadku z Reichu :)
Siłą rzeczy, czy też organizacji dnia i rodzinnej logistyki, wybrałem się tam z Jasiem. Hmmm... Jak się można było spodziewać, dostał oczopląsu. Autka, samoloty, statki, czołgi..Chciał wszystko naraz, obejrzeć, dotknąć... I co wprawilo mnie w zachwyt, nie usłyszałem
- Kupisz mi ???
tylko
- Zrobisz kiedyś taki samochód ? (pokazywał jakiegoś ZIŁa z Krasnoarmiejcami) A może zrobimy go kiedyś razem ?
Poczułem sukces wychowawczy i edukacyjny. Muszę w końcu kupić mu samolocik do złożenia wspólnego.

A potem, nagle
- Tata, patrz jak świetna trasa dla samolotów ! Zróbmy taką dla mnie !!!
Co za trasa dla samolotów ?!  Jakaś makieta lotniska stoi na wystawie ? Prowadzi mnie za rękę
- Tatuniu, tam, taką jak ta na pudełku !
Sprzedawca już zaczął szukać odpowiednika wśród towarów. Tym razem udało mi się wymigać od zakupu lotniskowca w dużej skali... Ale pomysł kusi, zapadł mi w pamięć.

środa, 26 lutego 2014

Mały Modelarz

Dostałem od znajomych model do sklejenia. Na urodziny. Co gorsza dostałem go przy Młodym. Zobaczył. Samolot !
- Tatuś, złożymy go razem ?
Tego nie przewidzieliśmy. Za kilka lat z przyjemnością. Teraz... Coś jakby za wcześnie... Manualnie.
- Jasiu, dzisiaj nie, mamy gości.
- To może jutro ?
Widzę, że pasja modelarska w Człowieczku kiełkuje. Powinienem odtrąbić sukces wychowawczy ! Tylko że... To mój prezent ! Sam sobie go chcę skleić ! Zrobić pod niego płytę lotniska ! A potem postawić na półce do oglądania :) A jemu czas sprawić model prosty, dostosowany do wieku - samolocik albo łódź wikingów, są takie z kilkunastu części, bez klejenia.
Tylko jak mu to wytłumaczyć ???

niedziela, 12 stycznia 2014

Makieta - finał

Wreszcie, w ramach przygotowań świątecznych, znalazłem chwilę czasu i samozaparcia. Skoro ubieraliśmy choinkę, postanowiłem wykończyć odłożoną makietę lasu i zasadzić drzewka w koncepcji lasu iglastego. Materiał - wąż/łańcuch choinkopodobny z marketu. Przy okazji powstało kilka detali, jak płotek czy stojaki na drewno. Z szopy i karmnika dla sarenek zrezygnowałem.
Tym razem Junior pojął pomysł zabawy w drwala i leśnika. Na szczęście nie wymyślił, że do zabawy potrzebuje siekiery i piły łańcuchowej :)

A efekt ostateczny poniżej. Teraz czas na wiosenną łąkę dla krówek, która chodzi mi po głowie od pewnego czasu. Pewnie znowu prosty pomysł rozrośnie mi się w detale typu drzewko, rzeczka i bańki na mleko... Ale to za jakiś czas.