Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lego. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Klocki na Dzień Dziecka

Dzień Dziecka nadciągał. Trzeba kupić prezent. Badamy grunt.
- Jasiu, co byś chciał dostać na dzień dziecka ?
- Śmieciarkę Lego City !
Przynajmniej wie, czego chce, konkret :)
Idąc tym tropem, zaatakowałem półkę  z klockami w markecie. Śmieciarki nie było. Ale była policja i pomoc drogowa. Wybór trudny. Młody pewnie wolałby policję. Ja wybrałem inaczej. Bez ryzyka nie ma zabawy :)
Nadeszła chwila prawdy. Zrobił wielkie oczy. Z radości, ulga.
- Tata, pomożesz trochę mi złożyć ?
Pojawiła się wizja godzinnego składania. Ale... Rok temu składał ludzika i koła. Teraz... Umie czytać rysunek techniczny ! Wybierał klocki, składał, moja pomoc ograniczyła się do trudniejszych fragmentów i tych wymagających większej siły. W szoku byłem, na ile Jasiek się rozwinął w tym zakresie :)

A potem zaczęło się ciągnięcie wszystkiego co wpadło w rękę...

czwartek, 3 kwietnia 2014

Zabawa w strażaków

Dawno już nie bawiliśmy się strażakami. Pewnie trochę ponad tydzień :) Jasiek sobie przypomniał, wyjęliśmy akcesoria na środek pokoju i przystąpiliśmy do akcji. Zwyczajowo ogniem zajął się mały domek. Wszystkie wozy strażackie ruszyły do akcji. Komendant stał na skrzyżowaniu i kierował drużynami strażackimi. Tym razem mieliśmy już pełną koordynację działań. Talent organizatorski syna mnie zadziwił. Przejął dowodzenie, każdemu ze strażaków wyznaczył miejsce do gaszenia. Ba, nie pozwolił mi zacząć gasić póki wszyscy nie byli na swoich miejscach. Może dzięki temu akcja przybiegła bardzo sprawnie i już po chwili pożar był ugaszony ?

Drobna refleksja, gdy spojrzałem na teren zabawy, mnie naszła. Zawsze patrzyłem na potężne zestawy Lego z myślą - chciałbym taki Jaśkowi sprawić, chciałbym sam się takim pobawić. Tak samo patrzyłem na obrazki i filmiki reklamowe klocków. Myśli te były tak samo realne jak te o nowym Ferrari czy wyprawie życia do, powiedzmy, Kongo czy Mongolii. A tu - spojrzałem na nasz teren zabawy - niby trzy czy cztery zestawy najwyżej z półki średniej - i proszę, akcja jak z pięknej reklamy :) I przyznam - kawałek ulicy cenę ma bezsensownie wysoką - ale ileż wnosi do zabawy ! Cóż, zawsze taki chciałem mieć ;)

Ludzików nam się trochę namnożyło. Chyba pączkują w nocy. Każdy ma trochę inną twarz. Jasiek każdego rozróżnia, i ich nazwy wprowadzają mnie w - no, śmiech bierze. Tak więc mamy
- Panią Strażaczkę
- Strażaka Spoconego - faktycznie ma krople potu na czole
- Strażaka z Kłujakami - taki nieogolony do końca
- Strażaka z Długimi Kłujakami - znaczy brodaty
i kilku innych jeszcze nienazwanych :)

Zabawa była świetna. Warto czasem podążyć za wyobraźnia dziecka i zanurzyć w świecie dzieciństwa. Relaks doskonały :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Lego

Smyk miał urodziny i imprezę dla swojej paczki. Dostał worek prezentów. Super. Większość trafionych. Przynajmniej dla Niego.
Przed imprezą kilkoro rodziców zapytało NAS, czym Jaś lubi się bawić. Kategorycznie zastrzegałem w takich przypadkach, że owszem, uwielbia wszystko co jest związane ze Strażą Pożarną, ale ilość wyposażenia ratowniczego w domu przewyższa stan posiadania stołecznej komendy PSP. Dlatego dostał też kilka książek, autobus przegubowy (strzał w "10"), sprzęt do kreatywnego malowania dinozaurów...
Większość rodziców jednak zdała się na wiedzę swych pociech o koledze. Pociechy na pytanie, co lubi Jasio nie mogły odpowiedzieć nic innego niż " STRAŻAKÓW !!! " :( W związku z tym kolekcja strażacka powiększyła się o film, książeczkę i ze cztery zestawy klocków pt. wóz strażacki. Hura...
Impreza skończyła się w porze sugerującej szybką kąpiel i usypianie, więc następny dzień zacząłem od wspólnego składania klocków w pojazdy. Trzy godziny. Nabieramy wprawy. Jaś dzielnie mi pomagał, co przy jego niecierpliwości wprowadzało chwile napięcia ;) W każdym razie całkiem sam składa już ludziki i koła. Nadziewa opony i koła, według jego terminologii.

I tu z frustracji pojawiła mi się w głowie refleksja. Mamy różne klocki, z miażdżącą przewagą Lego. Tym razem jeden z zestawów też był "pseudoLEGO". Wszystko, co nosi duńskie czerwone logo z białym napisem  jest prawie idealne. Składanie to czysta przyjemność, nawet Junior sobie z grubsza radzi, mimo że wg oznaczeń jest na nie o rok za młody. Instrukcja czytelna, wiedzie człowieka jak po sznurku. Zestaw trzyma się kupy, nie rozpada przy najmniejszym ruchu ani spadku z kanapy, wszystko do siebie pasuje. Ba, najbardziej wrażliwe elementy są zdublowane - w razie zagubienia, złamania o co niełatwo ale wiadomo małe rączki są zdolne - jest zapas. Super hiper. Estetyka nieporównywalna z innymi. Do czego mogę się przyczepić okiem inżyniera ?
- w zestawach z mojego dzieciństwa dach pojazdu był podnoszony na zawiasie - teraz trzeba go odczepic by włożyć ludzika
- drzwi od luku narzedziowego odpadają przy dynamicznej zabawie
Nie ma rzeczy idealnych, wobec innych klocków to niuanse. Zabawa, zarówno składanie jak i odgrywania scenek, są przyjemnością, a nie prowadzą do frustracji, że ciągle się rozkłada, coś odpada, brzydkie i wkurzające.
Wiem, drogie, ale bez przesady. Zwłaszcza przy filozofii "lepiej jedno porządne kupić niż kilka bylejakich". Dzięki temu mamy załatwionych kilka tematów
- satysfakcję, że kupiliśmy dziecku coś wypasionego
- super kreatywną i rozwijającą zabawkę sprawdzona przez pokolenia
- zamiast 5 jakichśtam zabawek których nie ma gdzie trzymać jedną porządną, zajmująca mniej miejsca na półce - chyba że nas stać i poniesie nas kolekcjonerstwo - Lego wciąga ;)
- pamiętając o cenie podświadomie bardziej o nią dbamy i uczymy dzieci pilnować klocków, trzymać w jednym miejscu - dzięki temu nie mamy stosu elementów pod kanapa, za szafa, w butach...
- zaspokajamy własny sentyment i marzenia z dzieciństwa, kiedy może mieliśmy jeden zestaw będący najważniejszą zabawką
- więcej spokoju nie mamy, ale mniej nerwów nas kosztuje okrzyk "pobawimy się razem klockami ?!" niż "pomoż bo znowu mi odpadło !!!"
- uśmiech dziecka :)
itd itp

Po przerobieniu różnych Cobi, Dromaderów itp doszedłem do tego, o czym wiedziałem od początku. Tym bardziej, że za równowartość 2-3 zestawów "pseudo" można kupić fajny pojazd. Oczywiście marzy nam się zakup całej remizy strażackiej, ale  wizja komornika nie jest kusząca ;)