Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łąka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łąka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Makieta krówki skończona

Skończyłem. Drzewko stoi, jabłka dojrzewają. Ba, kilka już leży wśród trawy. Nie powstrzymałem się nawet od zrobienia zbrązowień obić na spadkach :)

Teraz dojrzewam, żeby dać to Jaśkowi do zabawy. Na prawo krówki zaraz zechcą zjeść kwiatki. I jabłuszka. Już nawet mam plan, że jak jabłoneczka ulegnie złamaniu, to panikę pniak i makieta zmieni nazwę na "Krajobraz po burzy i uderzeniu pioruna w drzewo" :)

A na razie zabawka stoi na półce i służy do podziwiania ;)

wtorek, 8 kwietnia 2014

Makieta - pastwisko

Powoli rzeźbię makietę pastwiska dla krówek. Opornie mi to idzie, ciągle robota jest odkładana, bo czas zmęczenie lenistwo.
Przyznaję, że poległem na temacie wysokiej trawy na dużym obszarze. Zupełnie nie ta technika.
Metoda żyłki wędkarskiej jest dobra na pojedyncze kępki rosnące przy płocie. Wygląda nieźle, ale pokryć tym duży obszar gęsto i równomiernie - robota głupiego.  W dodatku trawki są zbyt sztywne, a to jest makieta do zabawy, a nie stania w gablocie. Metoda drobnych nitek - nitki nabierają całe kleju, sztywnieją i leżą zamiast stać.  I wyszedł teren płaski. Pewnie najłatwiej byłoby przykleić kawałek odpowiednio pomalowanej wycieraczki. Na przyszłość spróbuję to zrobić inaczej. Teraz trudno, do zabawy wystarczy. Chyba że coś szybkiego wymyślę...
W ramach ograniczenia powierzchni trawiastej powstało kilka kretowisk.
Bańki na mleko gotowe, podrdzewiałe, przybłocone, za to w środku bielutkie ciepłe mleczko.
Gałąź na drzewo gotowa, czeka na przyklejenie zielonych liści. Z jabłek rezygnuję. A może nie ?
Znalazłem niewielki głaz narzutowy. Nawet dwa. I kusi mnie trzeci. Jak coś robić, to z rozmachem. Czy zlodowacenie obejmowało też Holandię ?
ławeczka brudna jak przystało na ławeczkę nad rzeczką.
Kwiatki z goździków posadzone. W końcu mamy wiosnę. Jak Jasiek je zobaczył, pierwszym pytaniem było "Tata, a krówki mogą zjeść kwiatki ?".

Czyli prace zostały wznowione pełną parą :) Do świąt muszę skonczyć i już.

niedziela, 16 lutego 2014

Makieta - płot i kret

Oj, powoli mi to idzie... Brak czasu, trochę pomysłu. Nadmiar ambicji skutkujący coraz większej eliminacji Juniora z projektu. Miała być "taka lajcikowa dioramka do zabawy". Na razie uporałem się z płotem i ławeczką, lekko przybrudzone, odrobina pierwszej roślinności, nie jest źle.
Pochłonęły mnie bańki na mleko. Precyzyjne urealnianie pojemników... Jak przbrudziłem spodu plamami czarnego  "błota" to nagle sobie uświadomiłem, że będę musiał ten kolor błota.chociaż miejscowo nanieść na brązową ziemię...
Cały czas nie wiem, czy robić drzewko. Na wszelki wypadek odpowiednia gałązka leży już na półce.
I cały czas w głowie siedzi pytanie - jak zasadzić trawę, żeby trzeba było miesiącami walczyć z kolejnymi pojedynczymi  źdźbłami ??? A na razie staram się ograniczyć powierzchnię trawy - szukam atrapy głazu narzutowego, któregoś wieczoru miałem przypływ inwencji i wyrosło kilka kretowisk :) Przez głowę przemknęła myśl o mrowisku, zgaszona refleksją, żeby nie przesadzić - co za dużo to niezdrowo i może zburzyć harmonię ekosystemu ;)

----------------------------

Dziecko obserwuje postępy prac, i z wrodzoną sobie wnikliwością spytał, gdzie jest ten kret. Ustaliliśmy, że mieszka pod ziemią i nie wychodzi do nas, bo nie lubi światła.
Po powrocie Najwspanialszej postanowił podziel podzielić się z Nią nowym odkryciem
- Mamusiu, mamy kretowisko ! A kreta.nie widać, bo mieszka pod ziemią i jest nieśmiały !

środa, 15 stycznia 2014

Makieta - łąka

Skoro zrobiłem las, to z łąką też sobie dam radę !
Wśród zabawek wala się rodzina krówek rodziny holsztyńsko-fryzyjskiej. Figurki. Plastikowe. Krowa, byk i dwa cielaki. Skala ok. 1/35. Kiedyś pojawił mi się pomysł zrobienia dla nich łąki czy pastwiska. Niby banał - kawałek zieleni pod raciczki i dla wyobraźni dziecka więcej nie trzeba. Ale dawnemu modelarzowi, chcącemu zarazić syna pasją, to na pewno nie wystarczy ;)
Więc w głowie pojawiła się wizja holenderskiej łąki nad kanałem. Walcząca z równoległym pomysłem polskiego pastwiska. Niby prawie to samo. Zarys ogólny podobny. Trawa, ciek wodny, krowy, może płot i drzewo ? Ale diabeł tkwi w szczegółach. Wysokość i kolor trawy. Głębokość i kolor niderlandzkiego kanału kontra polska rzeczka po kostki. Rodzaj brzegu. Estetyka płotu. Jabłonka kontra topola. Skala wymaga wdania się w takie niuanse. Pewnie powstanie wersja pośrednia. Będzie zabawa. Boję się wycinania i sadzenia setek źdźbeł trawy. Dobór ich wysokości. Decyzja o kolorze wody...
Na razie mamy kawałek deski. Wyżłobiłem koryto rzeki. W koncepcji holenderskiej. Młody zaraz ustawił krówki i zaczął się bawić w brodzenie po nanibowej rzece. Siła dziecięcej wyobraźni :)
A ja siedzę i myślę co dalej, zaczniemy od wysypania gładkiej ziemi z kawy i inki. A w głowie pojawia się głaz pod drzewem, ławka i krowi placek... Do wiosny mi się zejdzie.