niedziela, 16 lutego 2014

Makieta - płot i kret

Oj, powoli mi to idzie... Brak czasu, trochę pomysłu. Nadmiar ambicji skutkujący coraz większej eliminacji Juniora z projektu. Miała być "taka lajcikowa dioramka do zabawy". Na razie uporałem się z płotem i ławeczką, lekko przybrudzone, odrobina pierwszej roślinności, nie jest źle.
Pochłonęły mnie bańki na mleko. Precyzyjne urealnianie pojemników... Jak przbrudziłem spodu plamami czarnego  "błota" to nagle sobie uświadomiłem, że będę musiał ten kolor błota.chociaż miejscowo nanieść na brązową ziemię...
Cały czas nie wiem, czy robić drzewko. Na wszelki wypadek odpowiednia gałązka leży już na półce.
I cały czas w głowie siedzi pytanie - jak zasadzić trawę, żeby trzeba było miesiącami walczyć z kolejnymi pojedynczymi  źdźbłami ??? A na razie staram się ograniczyć powierzchnię trawy - szukam atrapy głazu narzutowego, któregoś wieczoru miałem przypływ inwencji i wyrosło kilka kretowisk :) Przez głowę przemknęła myśl o mrowisku, zgaszona refleksją, żeby nie przesadzić - co za dużo to niezdrowo i może zburzyć harmonię ekosystemu ;)

----------------------------

Dziecko obserwuje postępy prac, i z wrodzoną sobie wnikliwością spytał, gdzie jest ten kret. Ustaliliśmy, że mieszka pod ziemią i nie wychodzi do nas, bo nie lubi światła.
Po powrocie Najwspanialszej postanowił podziel podzielić się z Nią nowym odkryciem
- Mamusiu, mamy kretowisko ! A kreta.nie widać, bo mieszka pod ziemią i jest nieśmiały !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz