Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybka. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2014

Rybka przy kluczach

Jakiś rok temu, na Dzień Ojca, dostałem od Syna breloczek. Chyba w przedszkolu mieli sklepik z prezentami. Potem się dowiedziałem, że Jego ukochana Majeczka swojemu Tacie wybrała taki sam breloczek.
Breloczek jak breloczek, kawałek metalu w kształcie rybki. Dynda przy kluczykach do auta na wyraźne życzenie dziecka. Przeszkadza tam. Czasem odpada i skrupulatnie przyczepiam go znowu. Czasem zaczepia się o sklepowy koszyk. Podzwania w czasie jazdy o kluczyki. Wkurza i wadzi trochę. Ale go nie odpinam. Oczywiście trochę dlatego, że Młody by zauważył i byłby krzyk, protest, "czemu nie lubisz rybki ode mnie". Trochę, żeby wiedział, że szanuję i są dla mnie ważne prezenty od niego. A poza tym zżyłem się z rybką. Nabrała wartości sentymentalnej. Jako pierwszy "poważny" prezent na Dzień Ojca, samodzielnie przez dziecko wybrany. I do głowy mi nie przychodzi zdjąć jej i włożyć do szuflady. Trochę jak stary zegarek - już niemodny, trochę spieszy, trochę uwiera pasek, trzeba nakręcać, głośno tyka, nie pasuje do koszuli - ale tyle lat jest ze mną, tyle wspomnień, prezent od Kogoś Ważnego itd itp
Więc wisi przy kluczykach. Razem z szalonym łosiem. I będzie wisiał, póki się nie zgubi.

Zwłaszcza, że przy męskich kluczach zazwyczaj wisi stos niepotrzebnych rzeczy - latarka, scyzoryk, breloczki, otwieracz do kapsli, itd itp. Taka męska biżuteria ;)

sobota, 30 listopada 2013

Wycinanie rybki

Spróbowaliśmy też zrobić wycinanki. Tutaj ja go trochę przeceniłem. Papier kolorowy w dłonie, naszkicowałem coś na kształt rybek. Nożyczki w dłonie i... Acha, Jasiek wybrał artystyczne, robiące przecięcie w kształcie fali. Po mojemu sinusoidy. Sam wpadł na to, że coś nie tak... Wziął jednak normalne. Wycina. Ja wycinam drugi egzemplarz,tzw awaryjny. Skąd wiedziałem ? Pracowitą ciszę przerywa lament
- To już koniec ! Rybka mi się podarła !
Mojej nie chce, bo nie on wyciął. Oceniam szkody - niej nie jest źle, pół płetwy ogonowej chyba rekin odgryzł. Wmawiam mu, że nie będzie widać, że jak rybka płynie po powierzchni to ta urwana część jest zanurzona i niewidoczna. Z miny widzę, że tylko dla mojej satysfakcji przystał na taką wersję. I tak nieźle. Widać był ciekawy, co robimy dalej...
Już samodzielnie wycinam drobne elementy, czyli oczy buzię nos i płetwę brzuszną odganiając wątpliwości, czy ryby mają takie części ciała :)
Za to naklejanie poszło mu perfekcyjnie. I czysto. Ograniczyłem się do przesunięcia nosków z policzka w bardziej właściwe miejsce ;)

Nawet przestał marudzić, że rybka się rozdarła. Trzeba chyba kupić lepsze dziecięce nożyczki i twardszy kolorowy papier, żebyśmy mniej się frustrowali. Dobry materiał to podstawa :)