Pokazywanie postów oznaczonych etykietą resoraki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą resoraki. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 października 2013

Zabawy autkami

Cóż...
Dawno dawno temu, jak byłem niewiele starszy od Jasia, pojawiły się w sklepach małe metalowe auta, tzw resoraki. Nowość, import zachodu. Do dzisiaj z kumplami nieraz wspominamy z rozrzewnieniem cuda, hasło Matchbox, Siku, Majorette powoduje przyspieszenie serca.
Oczywiście rozbiłem skarbonkę, kupiłem małą kolekcje. Dbałem o nie, do tego stopnia, że z ojcem zabezpieczyłem je lakierem bezbarwnym. Żeby się farba nie starła od zabawy.
Potem dopadła je moja kochana młodsza siostrzyczka. I zaczęła tłuc, walić jeden o drugi, rzucać drugim w trzeci. Ze złym śmiechem, żądzą niszczenia, spojrzeniem znanym z Laleczki Chucky. Oznajmiła światu, ze bawi się w wypadki. Nie wiem jakim cudem nie rzuciłem nią wtedy o ścianę. Chyba była za ciężka...
Auta przestały być piękne i lśniące, ale przetrwały. Przetrwały też moją siostrzenicę. Część z nich niedawno przekazałem synowi.
Wchodzę do pokoiku i patrzę, jak pociecha się bawi. Jedno z moich ulubionych BMW, z otwieranymi drzwiami, stoi na środku podłogi. Nagle, jak z katapulty, szybko zbliża się do niego niebieska śmieciarka. Bum, kurs kolizyjny.
- Jasiek, oszalałeś, co Ty wyprawiasz ?!
- Bawię się w zderzanie :)
Wolałem nie sprawdzać wyrazu jego oczu...