Na fali szkolenia ppoż postanowiłem rozszerzyć temat o ewakuację domową. Szybko się ubrać, wziąć potrzebne rzeczy i spokojnie iść za rodzicami.
- Ale Pani w przedszkolu mówiła, że nie ubieramy się !
I zaczynamy rozważać różne opcje. Zimę, gdy trzeba wrzucić pierwszą lepszą kurtkę. Pokazuję, że szybko wrzucę w plecak kilka swetrów.
- A moje zabawki ? Nie mogą spłonąć, musimy je uratować !
No tak, zderzenie z inna hierarchią rzeczy ważnych. Z góry wiem, że opcja zakup nowych nie wygasi miłości do owieczki czy Ferweksa... Obiecuję mu, że w razie czego jednego przyjaciela wrzucę do torby ewakuacyjnej. Młody się jednak rozchlipał na myśl o możliwości spłonięcia pluszowych przyjaciół i ulubionych klocków.
Więc przeszedłem do promowania działań zapobiegawczych, czyli profilaktyki przeciwpożarowej. Ustaliliśmy, że wychodząc z domu będziemy razem sprawdzać, czy wszędzie wyłączyliśmy gaz i prąd. Ciekawe, na ile starczy mu wytrwałości ;)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
czwartek, 26 czerwca 2014
Szkolenie ppoż cd
środa, 25 czerwca 2014
Szkolenie ppoż
Na zwyczajowe, rutynowe pytanie "Co dzisiaj robiliście w przedszkolu ?" zamiast zdawkowego " Bawiłem się w ..." uszu mych dobiegł prawdziwy słowotok
- Uczyliśmy się o pożarach ! Wiesz, że jak będzie pożar, to musimy uciekać i słuchać Pani ! Ale nie panikowo, tylko spokojnie z nią wyjść szybko. I zebrać się na ogródku koło tej blaszanej budki w której mamy zabawki do piasku ! Jeśli Pani nie każe to zostawiamy ubrania. I na spróbę dwa razy tak zrobiliśmy !
Znaczy, szkolenie przeciwpożarowe. Super, czym skorupka za młodu ;) Przydałyby się jeszcze takie w zakresie "zgubiłem się", " rodzic zasłabł w domu" i " wakacje nad wodą". I pewnie kilka innych. Sobie myślę, że przygotowanie dziecka na różne sytuacje awaryjne i przecwiczenie ich to podstawa. Musimy zrobić w domu próbna ewakuację kiedyś :)
A na razie rozemocjonowany i pełen nowej wiedzy wymyślił, że powinniśmy mieć w domu gasnicę. W sumie niezła myśl. Kiedyś miałem pomysł, żeby kupić kaptury ucieczkowe. Chyba sprawa rozbiła się o ceny... Na razie zaprezentowałem mu koc gaśniczy. Był zachwycony. A po pierwszym to nie będzie dyskusji, kupujemy jakąś małą gaśnicę. Oby się nigdy nie przydała.