Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 sierpnia 2014

Pizza

Robili wspólnie z kuzynką. Udało im się nie zjeść całego ciasta. Wyszła pyszna.

czwartek, 8 maja 2014

Gra w pizzę

Zaczęliśmy grać w gry planszowe. Zabawa fajna, czas mija, Młody uwielbia. Kilka ich w szufladzie leży. Między nimi taka jakaś dziwna, zatytułowana "Pizza". Za diabła nie mogliśmy się połapać, o co w niej chodzi. W związku z tym Jasiek sobie ją czasem wyjmował, na tekturowych kawałkach pizzy układał żetony z obrazkami kiełbasy, sera czy pomidora i bawił się w kucharza.
Kilka dni temu wczytałem się w instrukcję. Chyba miałem bardzo świeży umysł, bo ogarnąłem zasady. Dość proste, w przeciwieństwie do ich opisu. Sprawnie objaśniłem je Jaśkowi. Załapał. I zaczęliśmy komponować pizzę. Według przepisu. Kto pierwszy ułoży potrzebne składniki na swoim kawałku. Zachowując dobrokoleżeńską współpracę. Czyli jak Jasiek chciał pomidorka, to dostawał go poza kolejką. Jak ja chciałem krewetkę, to nie dostawałem. Nawet zgodnie z kolejką. O dziwo, czasem mogłem wygrać. Raz na pięć rund.
Podjęliśmy nawet próbę wyjaśnienia reguł Najpojętniejszej. To chyba jednak jest męska gra :)

Koniec końców, miło i wspólnie zleciało nam deszczowe przedpołudnie, a o to chodziło.

wtorek, 28 stycznia 2014

Pizza

W drodze z przedszkola chodzimy na pizzę. Los postawił pizzerię po drodze. Małą i całkiem dobrą. Chodzimy tam w środy. Jakimś cudem wytłumaczyłem Mu, że tylko w środy jest bardzo dobra pizza. Zemściło się to kiedyś, jak chcieliśmy iść tam w sobotę...
Właściwie możemy już mówić "prosimy to co zawsze". Czyli mała dzielona, pół z kukurydzą, pół z serami lub piecząrkami. Po dwa kawałki, dwa pozostałe do domu "dla Mamusi". Przy czym z reguły żarłok zawsze zeżre je w domu przed powrotem Mamusi.
Jemy, pogadamy, fajnie jest.
Ostatnio Młody był nadaktywny. Machał rękami coś mi opowiadając. Cóż, pacnął kubek z piciem, zajął pół stołu... Trudno, starte, dolewam mu, jemy  dalej. Coś gadamy sobie i pac ! Tym razem skuteczniej, bo mam mokre spodnie. Obie nogawki. Jakoś to przeżyje. Ciemno, do domu niedaleko... Tylko na dworze minus kilka i wredny wiatr... Załatwił mnie. Nawet dwa punkty dla Niego.
A zemsta jest słodka, nie dostał w domu ulubionej herbatki gruszkowej. Biedne dziecko z wrednym ojcem musiało wypić pomarańczową...