Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 sierpnia 2014

W wodzie

Chorwacja, Młody pławi się z Najpiękniejszą w Adriatyku. Ja akurat wybrałem się z bardziej dorosłą częścią rodziny zdobyć w skwarze najwyższy szczyt Pagu.
Młody w morzu zgłosił potrzebę "Siusiu". Ok, niech zrobi w wodzie. Zaczyna zdejmować kąpielówki.
- Ale nie rozbieraj się, zrób przez majtki.
- Nie mogę, bo będę miał mokre !!!
W końcu musieli szukać krzaczka na brzegu...

sobota, 7 września 2013

Zamki na piasku

Nareszcie !
Jasiek już jest w miarę kumaty, na jego osobiste życzenie wybraliśmy się na wakacje tam, gdzie jest plaża z "takim bialutkim piaseczkiem". Na widok bezkresu wody i szerokiego pasa piachu prawie wyszedł z siebie ;)
Dobra, czegokolwiek nie myślę o plażowaniu rozłożyliśmy obozowisko. Zabrakło tylko parawanu do klasycznej scenki rodzajowej. Szybkie zaślubiny z morzem i zanurzyłem się w piachu. Budujemy zamek ! Sprzęty mamy. Tylko, jak się szybko okazało, nadają się raczej do miejskiej piaskownicy...
Dzień pierwszy. Bierzemy w ręce sprzęt piaskownicowy. Nabieraki łopatek okazują się za małe, trzonki niezbyt wytrzymałe.  Przystępuje do kopania rękami, Jasiek idzie taplać się w wodzie. Po chwili poddaję się, piach za paznokciami trudno wyczyścić. Dołączam do Jaśka.
Dzień drugi. Kupuję trochę większą łopatkę. Po chwili Jasiek mi ją zabiera. Wracam do czasów, gdy nasi przodkowie zeszli z drzewa, i ryję rękami w piachu. Jasiek kopie drugi kanał fosy. Szybko mi się znudziło, a ja stwierdziłem, że łopatka nadal nie spełnia oczekiwań. Z plaży wyłoniła się mała górka mającą być zamkiem. Jak domyć brud zza paznokci ?
Dzień trzeci. Zakup łopatki na trzonku. Oczywiście Jaś ją przejął, ja pracuje wczorajszym nabytkiem. Dłonie bolą, ale już potrafię stworzyć kanał wypełniony wodą. W środku powstał nasyp, w którym junior robił dziury i tłumaczył, że w tej będzie pokoik, a w tamtej łóżeczko. Na koniec wszedł do pokoiku... Spowodował tym samym katastrofe budowlaną na froncie rosy.
Dzień czwarty. Nowa łopata. Rów na fosę sięgnął poziomu wód gruntowych. Fosa została zamknięta, na wyspie powstała wysoka hałda mającą zarys piramidy . Na tym moje zdolności plastyczne się kończą. Za to Jasiek postanowił szukać muszelek i bursztynków. W fosie. Wzmocnienie brzegów nie wytrzymało. Fragment zamku pozostal na swoim miejscu. Mi pękły pęcherze na dłoniach.

Potem małżonka mi wytłumaczyła, że etap budowania zamków przyjdzie za rok albo dwa. Mogła mi to powiedzieć przed wyjazdem :) W takim razie za rok wyposażymy się w saperkę i rękawice ochronne.

poniedziałek, 2 września 2013

Kaczki

Nad brzegiem morza nie mogłem się powstrzymać. Napłynęły wspomnienia, jak z własnym ojcem gdzieś na świnoujskiej plaży szedłem, i puszczaliśmy kaczki. Tzn. On puszczał kilkanaście, mój kamyk robił spektakularne CHLUP. Byłem niewiele od Jaśka starszy.
Teraz ja szedłem z własnym synem. Po prostu musiałem schylić się po kamień i spróbować. Seniorowi rodu jeszcze do pięt nie dorastam, ale do dziesięciu odbić czasem dochodzę. Młody podchwycił zabawę. Podnosił kamyki, i... CHLUP !
Jak kamień w wodę, ciśnie się na usta :)

Pewnie mój dziadek z moim ojcem też gdzieś puszczali kaczki. I kiedyś Jaś będzie je puszczał z moim wnukiem. Obrazek się powtarza mniej więcej co 20-30 lat. Te same emocje, wspomnienia...