Nad brzegiem morza nie mogłem się powstrzymać. Napłynęły wspomnienia, jak z własnym ojcem gdzieś na świnoujskiej plaży szedłem, i puszczaliśmy kaczki. Tzn. On puszczał kilkanaście, mój kamyk robił spektakularne CHLUP. Byłem niewiele od Jaśka starszy.
Teraz ja szedłem z własnym synem. Po prostu musiałem schylić się po kamień i spróbować. Seniorowi rodu jeszcze do pięt nie dorastam, ale do dziesięciu odbić czasem dochodzę. Młody podchwycił zabawę. Podnosił kamyki, i... CHLUP !
Jak kamień w wodę, ciśnie się na usta :)
Pewnie mój dziadek z moim ojcem też gdzieś puszczali kaczki. I kiedyś Jaś będzie je puszczał z moim wnukiem. Obrazek się powtarza mniej więcej co 20-30 lat. Te same emocje, wspomnienia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz