Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Syryjczyk

Spaceruję po Stambule, przyglądam się przechodniom, tłumowi, życiu ulicy. Trochę Europy, trochę egzotyki, z przewagą tureckości. Czyli niepowtarzalnego wymieszania świata islamu z kulturą europejską. Czegoś, czego przedsmak dają Bałkany.
Na ulicach siedzą żebracy. U nas byśmy szybko skwitowali - Cyganie, Rumuni. Tutaj nie jest to już oczywiste. Trudno nam odróżnić, rysy twarzy się zlewają, mieszają, dla nas są podobne. Tak jak dla nich Polak, Niemiec, Skandynaw są nierozróżnialni... Którzy z nich to Turcy, Cyganie, Serbowie, Albańczycy, Bułgarzy ? Może nawet jacyś Kurdowie czy Ormianie się między nimi kręcą ?
Jedni siedzą i żebrzą, inni spacerują zaczepiając przechodniów. Nienamolni, spokojni, stonowani. Czasem z dziećmi.
Dzieciaki bose,  rozczochrane, w grupach. Trochę żebrzą, trochę bawią, trochę przrkonarzają i przepychają między sobą. Nas to chwyta za serce, a tutaj po prostu tak jest. Trochę jak w Belgradzie czy Sarajewie. Czy Rumunii. Inny świat. Większość z nich jest elementem tradycyjnej gałęzi gospodarki.

Staliśmy na ulicy czekając na autobus. Grupa europejczyków północnych, po części pod krawatami. Ot, konferencja, narada. W tłum wmieszał się proszący o jałmużnę. Mniej więcej w moim wieku. Boso, w znoszonym, grube brudnym garniturze, na głowie niedbale zawiązana arafatka. Za rękę szedł z nim na oko ośmiolatek. Pewnie syn. Byli inni niż mijani na ulicy tutejsi zawodowcy. Postawą, wyrazem twarzy. Duma, smutek. Widać, że to ostateczność dla nich. Cel - przetrwać trudny czas.
- Syriah.
Tylko tyle powiedział znajomy Turek. To jedno słowo wyraziło cały szacunek do tego ojca z synem. Szacunek, współczucie, pokorę wobec losu, który jednak ich nie złamał i nie rozdzielił. Przetrwali. A ja pomyślałem, że mój Jasiek ma ze trzy lata mniej. I żyje w innym świecie.

Potem jeszcze raz usłyszałem
- Syriah.
Gdy spojrzałem na starszego człowieka sprzedającego kanapki na ulicy. Przygotowywane na miejscu. Spokojnie kroił ogórek, nieobecny duchem. Oaza spokoju w gwarnym, spieszącym się tłumie śniadych tureckich twarzy.

wtorek, 16 września 2014

Kobiety Stambułu

Jadę przez miasto z lotniska Ataturka, kierunek hotel. Pierwszy rzut oka na żywą miejską tkankę. Tramwaj przecina całą różnorodność stolicy kilku imperiów, miejsca eleganckie, czysto handlowe i przedmieścia, przypominające trochę tzw arabskie dzielnice Paryża czy Brukseli. Pierwsze wrażenia.
Patrzę na ludzi na ulicy. Idzie kobieta. Może raczej dziewczyna ? Trudno powiedzieć, czarna islamska suknia zakrywa postać, głowę, twarz. Tylko prostokąt na oczy. Chyba jednak młoda kobieta. Do ortodoksyjnego wizerunku brakuje tylko siatki czy maski na oczy. Oglądam się za nią bezmyślnie, bądź co bądź widok dla Polaka egzotyczny. Suknia, jakkolwiek ona się nazywa, ma od dołu rozcięcie. Dość wysokie. Bardzo wysokie. Nawet jak na standardy współczesnej Europy, nie tylko jak na stereotypowy obraz kultury i mody islamu. A w rozcięciu migają nogi. Odziane w kabaretki...
Przypadkowy obrazek z ulicy Stambułu. Pomyślałem, że to może doskonale ilustruje dzisiejszą Turcję, rozdartą od zawsze między europejskością i światem islamskiego Bliskiego Wschodu.

A przeciętnie ? Po ulicach chodzą i dziewczyny ubrane "normalnie", z europejska, takie same jak na ulicach Warszawy, Paryża, Oslo. I kobiety ortodoksyjne, którym spod czarnej sukni, narzuty, wystają jedynie duże ciemne oczy, okolone wąskim prostokątem czarnego materiału. Robiły sobie takie panie pamiątkowe zdjęcie pod Błękitnym Meczetem. I pierwsze, co mi przyszło do głowy na widok takiej scenki - skąd one oglądając zdjęcie będą wiedzieć, która jest która ?
A przeciętna dorosła Turczynka ? Jasne szerokie spodnie. Długa bluzka bądź płaszcz, z reguły ciasno zapięty. I piekna, kolorowa chusta, ciasno okalająca twarz.

I jeszcze jedno spostrzeżenie, wrażenie przelotne. Stroje wcale nie kryją kształtu kobiety, figury. Wręcz przeciwnie, podkreślają. Nawet obszerne luźne suknie. Może arabskie czy afgańskiej, czy choćby na prowincji, są grubsze, mniej powiewne, mniej układające się na ciele. Tutaj, jednak bliżej Europy i jej cielesności...