Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marazm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marazm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2014

Sobotni marazm

Ostatnio sobota jest kiepskim dniem w rodzinnym kalendarzu. Najpiękniejsza z reguły udaje się na studia i mamy męski dzień. Niby super opcja na męskie zajęcia, tylko z reguły
- po tygodniu pełnym słońca akurat zaczyna lać,
- zmęczenie mnie dopada, brak inwencji, najchętniej bym nic nie robił, taki marazm,
- czeka nas pakiet sobotnich obowiązków typu obiad porządek zakupy - chyba tylko dzięki nim ruszamy się na zewnątrz...
Jednym słowem - marazm i nuda, najchętniej bym zalegał w fotelu. Oczywiście Młody mi nie pozwala i staram się wymyślić mu jakiś zapychacz czasu. Mam wyrzuty sumienia, ale najchętniej bym go zneutralizował przed TV. Albo komputerem, ale to powoduje ciągłe "Tata, chodź, nie wiem gdzieś kliknąć".
Oczywiście Junior chce mi we wszystkim pomagać, a ja chcę chwilę dla siebie, i w miarę sprawnie wszystko zrobić.
Z reguły rano trochę zalegamy. Śniadanie TV komórka. Potem nagle robi się późno, więc w nerwowej panice nakłaniam go do ubrania się. Zakupy, market i chwila dla nas w EMPIKu, połączona ze spontaniczną defraudacją rodzinnego budżetu. Czasem OBI - w końcu mamy męski dzień ;) Usadzam go na kanapie, szybko wymyślam mniej lub bardziej ciekawy obiad. Bo mamy poślizg czasowy, zaczynamy być głodni. Jemy. Trochę zmęczeni, wbrew wszelkim zasadom wspólnych posiłków, na kanapie przed TV z talerzem na kolanach. W końcu to męski dzień. W niedziele bywam bardziej stanowczy i zaszczepiam mu tradycję rodzinnego obiadu. Potem - znów go uziemiam przy jakimś mniej aktywnym zajęciu, bo przecież pranie prasowanie odkurzacz, zależy co pilniejsze. Czasem uda nam się trochę pobawić. Ogólnie bywa nerwowo, Jasiek się nudzi, ja szukam chwili dla siebie. Młody chyba zadowolony, bo nie gonię go od komputera. Mam wyrzuty, poczucie straconego dnia, ale pewnie, wbrew wszystkim teoriom, tak wygląda codzienność.
Za to gadamy ze sobą non stop. Zabawę przenosimy w obszar wyobrażeń i rozmów. To chyba pozytywne.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Marazm

Nie mam setek pomysłów na minutę. Cierpliwości do zabawy w chomiczki przez pół dnia. Siły do namawiania go do kreatywnych zajęć.
A czasem po prosto mam lenia, jestem zmęczony czy po prostu mi się nie chce.
Więc sadzam go przed telewizorem, pozwalając gapić się w bajki. Albo wciskam mu przed nos komputer i gry. I sam zagłębiam się w nieróbstwie denerwując, gdy wciągamnie w granie, prosi o pomoc itp.
Sam się męczę takim marazmem, mam wyrzuty sumienia, że zaniedbuję dziecko, marnuję czas. I mam w głowie, że coś bym zrobił sensownego zamiast gnić w fotelu. Chyba nie umiem biernie odpoczywać.

A Młody jest szczęśliwy, że Tatko nie wymyśla, tylko może bezmyślnie obejrzeć bajki albo spokojnie pograć...