Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlet. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

Robimy kotlety

Robimy sobotni obiad. Małżonka dokądś poszła, mamy męski czas. Rzut oka do lodówki, schab leży rozmrożony, znaczy - będą kotlety. Mi też to pasuje.
- Jasiek, chcesz frytki czy ziemniaki ?
- Makaronik !
Do schabowego ?! Dobra, chyba dam radę zrobić, chociaż kiedyś udało mi się doprowadzić makaron do stanu kleistej masy :)

Wyjmuje mięso. Cóż, nie mogę nie zawołać Młodego i odebrać mu frajdę zabawy z tłuczkiem. Nie wybaczyłby mi. Dwa lata temu jeszcze się bałem, że zamiast schabowego będzie placek z palca, ale nabrał człowieczek wprawy. Dobrze mu idzie.
Przyprawy dobiera..  No, umiaru nie zna i muszę zeskrobać z mięsa nadmiar soli i pieprzu. Albo przyprawy sypie przed zabawą tłuczkiem i trzeba je zbierać z wszystkich zakamarków... Lekko nie jest :)
Lepiej mu idzie z roztrzepywaniem jajek. Lepiej niż mi. Właściwie jajka nie wypadają poza talerz. Prawie. Za to jest mało cierpliwy. Dwa ruchy widelcem "Już może być ?". Dwa kolejne... I tak do skutku. Ale broń Boże, żeby mu pomóc ! Wolę głód od focha. Brzuch burczy ciszej i mniej teatralnie...
Bierze mięso, otacza w jajku i bułce tartej, bardzo dokładnie. Reszta to jeszcze moja działka :) Właściwie to ograniczam się już do wyjęcia wszystkiego, i prac z patelnią. Robię się coraz mniej potrzebny ?

Może przyjdzie dzień gdy usłyszymy: "Wy sobie odpocznijcie, ja dziś robię obiad" :)