Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziadek. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 maja 2014

Dziadek Jasio

Któregoś wieczoru w łóżeczku, już po czytaniu bajki...
- Tatuniu, a czy można zrobić, żeby Dziadek Jasio odżył ? - jakimś takim smutnym tonem...
Jaś ma jednego dziadka. Niestety, obaj nie poznaliśmy drugiego. Widzę, że czasem ma z tym problem.
Rodzinni zmarli... Bywamy z Jasiem na cmentarzu, czasem o Nich coś rozmawiamy, czasem wspominamy sobie, czasem stwierdzamy " ale bym z Babcią pogadał...". O swoich pra- uznał, że po prostu byli kiedyś, i nawet z dumą czasem mówi, że Jego Pradziadek był ułanem. A temat drugiego dziadka powraca, może dlatego, że koledzy z reguły mają jeszcze komplet dziadków i babć.
- A ja chciałbym, żeby Dziadek Jasio odżył...
I rozchlipał się na dobre.
Opowieści o Niebie tylko pogorszyły sytuację..

czwartek, 30 stycznia 2014

Dziadkowie

Wróciło dziecię z przedszkola. Są na etapie przygotowań Dnia Babci i Dziadka. I zadało jedno trudniejszych pytań
- A czemu ja mam tylko jednego dziadka ?
I co takiemu odpowiedzieć ?
W temat śmierci nie jest jeszcze zbytnio wprowadzony, zwłaszcza w kontekście rodziny. Jak już pisałem, na grobki chodzimy, niby wie, że tam sobie śpi dziadzio, wujek, prabcia, ale na razie albo nie kojarzył, albo przyjął jako fakt ciut abstrakcyjny. Oczywisty. A tu nagle odkrył, że inne dzieci mają prócz stanu dlań normalnego, czyli dwie babcie plus dziadek, jeszcze drugiego dziadka !
Kiedyś to pytaniemusiało się pojawić. Nie będę mu ściemniał, zacząłem coś niemrawo bąkać o niebie szukając koncepcji wyjaśnienia zawiłości tajemnicy przemijania. Nierozwiązywalnej. I chyba nie trafiłem w dobry moment, może był zmęczony i zareagował emocjonalnie.
Najpierw seria pytań
- czy wszyscy tam pójdą,
- czy w tym niebie będzie na pewno dobrze i będzie jego pokoik zabawki odkurzacz piekarnik łóżeczko młotek...

Temat chyba był poruszany w przedszkolu, skądś informacje wziął. I nagle zaczął szlochać, że tatuś jak będzie stary nie może iść do nieba, i zostawić Jasia, bo Jaś będzie tęsknił. I nie pójdę do żadnego nieba. Takiego smutku jeszcze u Niego nie widziałem, ledwo go uspokoiłem po pol godzinie. Przejął się chłopak wiecznością.

Za wcześnie widać na takie abstrakcyjne tematy. Chciałbym, żeby myślał kiedyś o przemijaniu jako czyms naturalnym, bez głupiego buntu, jako o przejściu do następnego nieznanego etapu. Nie o ostatecznym rozstaniu, bo raz, wszyscy dołączymy kiedyś do wieczności, dwa - we wspomnieniach i grobach nadal są z nami Ci co odeszli. Oni na nas czekają, dla nas najważniejsze jest to, co wnieśli w nasze życie.

Kiedyś wrócimy do tej rozmowy. Stopniowo, etapami. Chciałbym, żeby pewnych, tych najważniejszych, rzeczy dowiedzial się od nas, nie od kolegów w przedszkolu czy szkole.