Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2013

Być tatkiem..

Ostatnio koleżanka spytała mnie, czy już mamy prezenty dla Jasia na Mikołaja. I jaki. Odpowiedź zacząłem od "Zawsze chciałem mieć..." :-) I to w sumie wystarczy za dalszy ciąg ;)
Mówiąc to uderzyła mnie błyskawica oświecenia. Zdałem sobie sprawę, ile frajdy mam z bycia tatkiem, ile fajnych rzeczy mogę zrobić dających mi kupę radości. Tak, spełniam swoje dziecięce marzenia, wymyślam dziwne wycieczki, odpoczywam i nabieram energii. Mogę składać klocki, ścigać się resorakami, budować makiety...
Mam mnóstwo frajdy. I czasem zastanawiam się, czy junior podziela moją radość z wymyślonych przygód, zabaw. Pocieszam się myślą, że tak. Bo czasem wspomina, że gdzieś było fajnie :)
I tak sobie myślę, że znaleźliśmy wspólny język, że nie jestem tym rodzicem z posągu, który siada z gazetą na kanapie. Albo z pilotem i praktycznie go nie ma. Na razie odnoszę pewne sukcesy na tym polu. Zobaczymy, co będzie za kilka, kilkanaście lat, czy dotrzymam mu kroku, zrozumiem i będę uczestniczył w jego świecie, kompletnie innym pewnie niż świat mojej młodości, z innymi gadzetami, relacjami, bodźcami i zawartością mediów. Czy uda mi się go wciągnąć w świat swoich pasji, czy autorytatywnie stwierdzi, że to obciach. Zobaczymy :) Na razie nieskromnie uznaję, że mam na koncie sukces.
I czy uda nam się go właściwie pokierować przez okres burzy dorastania ?

sobota, 1 września 2012

Jednak syn

Dawno temu, właściwie to jakieś trzy lata temu, jechałem sobie autobusem do pracy trawiąc nowe wiadomości z frontu rozwoju dobrze ukrytego w brzuszku małżonki dziecka pierwszego. Jakiś czas żyłem już w przekonaniu, że będzie córcia, taki cukiereczek do kochania. A tu nagle badania ostatnie wykazały,  że córcia ma ogonek. Z przodu. Czyli SYN. Marzenie każdego faceta. Dopadło mnie szowinistyczne poczucie męskiej dumy. W którą zaraz wkradło się brzemię potężnej odpowiedzialności, stos wyzwań. Przecież ja będę musiał:
- zapoznać go z młotkiem i śrubokrętem,
- nauczyć obsługi wiertarki,
- wprowadzić w świat skomplikowanych relacji damsko-męskich,
- przećwiczyć kopanie piłki,
- ogarnąć temat wspinania się na drzewa i płoty,
- zaszczepić jakieś męskie pasje i zainteresowania,
- temat oglądania meczy zrzucić na żonę,
- nauczyć bezpiecznego prowadzenia auta,
- nauczyć z głową korzystać z używek,
- wszczepić w świadomość poczucie odpowiedzialności,
- nauczyć całkować,
- pokazac jak się zmienia koło w samochodzie,
- ocenić obiektywnie potencjalną synową,
- ....
Rany, czeka mnie pracowite kilkadziesiąt lat.