Ostatnio koleżanka spytała mnie, czy już mamy prezenty dla Jasia na Mikołaja. I jaki. Odpowiedź zacząłem od "Zawsze chciałem mieć..." :-) I to w sumie wystarczy za dalszy ciąg ;)
Mówiąc to uderzyła mnie błyskawica oświecenia. Zdałem sobie sprawę, ile frajdy mam z bycia tatkiem, ile fajnych rzeczy mogę zrobić dających mi kupę radości. Tak, spełniam swoje dziecięce marzenia, wymyślam dziwne wycieczki, odpoczywam i nabieram energii. Mogę składać klocki, ścigać się resorakami, budować makiety...
Mam mnóstwo frajdy. I czasem zastanawiam się, czy junior podziela moją radość z wymyślonych przygód, zabaw. Pocieszam się myślą, że tak. Bo czasem wspomina, że gdzieś było fajnie :)
I tak sobie myślę, że znaleźliśmy wspólny język, że nie jestem tym rodzicem z posągu, który siada z gazetą na kanapie. Albo z pilotem i praktycznie go nie ma. Na razie odnoszę pewne sukcesy na tym polu. Zobaczymy, co będzie za kilka, kilkanaście lat, czy dotrzymam mu kroku, zrozumiem i będę uczestniczył w jego świecie, kompletnie innym pewnie niż świat mojej młodości, z innymi gadzetami, relacjami, bodźcami i zawartością mediów. Czy uda mi się go wciągnąć w świat swoich pasji, czy autorytatywnie stwierdzi, że to obciach. Zobaczymy :) Na razie nieskromnie uznaję, że mam na koncie sukces.
I czy uda nam się go właściwie pokierować przez okres burzy dorastania ?
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 grudnia 2013
Być tatkiem..
sobota, 1 września 2012
Jednak syn
Dawno temu, właściwie to jakieś trzy lata temu, jechałem sobie autobusem do pracy trawiąc nowe wiadomości z frontu rozwoju dobrze ukrytego w brzuszku małżonki dziecka pierwszego. Jakiś czas żyłem już w przekonaniu, że będzie córcia, taki cukiereczek do kochania. A tu nagle badania ostatnie wykazały, że córcia ma ogonek. Z przodu. Czyli SYN. Marzenie każdego faceta. Dopadło mnie szowinistyczne poczucie męskiej dumy. W którą zaraz wkradło się brzemię potężnej odpowiedzialności, stos wyzwań. Przecież ja będę musiał:
- zapoznać go z młotkiem i śrubokrętem,
- nauczyć obsługi wiertarki,
- wprowadzić w świat skomplikowanych relacji damsko-męskich,
- przećwiczyć kopanie piłki,
- ogarnąć temat wspinania się na drzewa i płoty,
- zaszczepić jakieś męskie pasje i zainteresowania,
- temat oglądania meczy zrzucić na żonę,
- nauczyć bezpiecznego prowadzenia auta,
- nauczyć z głową korzystać z używek,
- wszczepić w świadomość poczucie odpowiedzialności,
- nauczyć całkować,
- pokazac jak się zmienia koło w samochodzie,
- ocenić obiektywnie potencjalną synową,
- ....
Rany, czeka mnie pracowite kilkadziesiąt lat.
- zapoznać go z młotkiem i śrubokrętem,
- nauczyć obsługi wiertarki,
- wprowadzić w świat skomplikowanych relacji damsko-męskich,
- przećwiczyć kopanie piłki,
- ogarnąć temat wspinania się na drzewa i płoty,
- zaszczepić jakieś męskie pasje i zainteresowania,
- temat oglądania meczy zrzucić na żonę,
- nauczyć bezpiecznego prowadzenia auta,
- nauczyć z głową korzystać z używek,
- wszczepić w świadomość poczucie odpowiedzialności,
- nauczyć całkować,
- pokazac jak się zmienia koło w samochodzie,
- ocenić obiektywnie potencjalną synową,
- ....
Rany, czeka mnie pracowite kilkadziesiąt lat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)