Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawaleria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawaleria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 maja 2014

Ułani

Poszliśmy sobie do na zapowiedziany spacer do Łazienek. Pogoda była podeszczowa. Cel Jaśka - kalosze i błoto, prawie jak Świnka Pepa. Cel mój - pokazać mu pokazy kunsztu ułanów. Kałuż i błota zbyt dużo nie było. Na szczęście. Może oprócz stawu. W Jego nomenklaturze - rzeczki. Bo staw jest okrągły. A zbiornik wodny podłużny to rzeka. Zwłaszcza gdy nie widać końca.
Ułani za to dopisali. Odbywały się właśnie zawody i pokazy Honorowego Szwadronu 3 Pułku Szwoleżerów. Pomysł na weekend: pokazać dziecku konie, ułanów, napomknąć o kolejnym detalu historycznym. Tak jak mi Dziadek kupował książki o historii broni i munduru w Polsce. Coś mi z tego utkwiło w duszy, jak widać.
Fakt, było duże prawdopodobieństwo, że nie uda nam się dotrzeć na pokazy. Z przyczyn losowych. Po drodze spotkaliśmy wiewiórkę. Oswojoną, łazienkowską. Jasiek się zachwycił, jak bliziutko podeszła, obwąchała mu buty, machnęła kitą. Na szczęście nie mieliśmy orzechów, więc popędziła ku kolejnym spacerowiczom. A ja szybko przekonałem syna, żeby jej nie gonił, że koniki są ciekawsze :)
Dotarliśmy. Z całej gamy zawodów, konkurencji, wybrałem konkurs władania szablą. Stwierdziłem, że to chyba będzie najciekawsze dla czterolatka. Chyba trafiłem w gust. Stał na barierce ogrodzenia i patrzył jak oniemiały, jak kolejni jeźdźcy szast szablą  ścinają łozy, prast zrzucają pakunek, ciach w worek na ziemi, trafiony ! Z zapałem bił brawo, z przejęciem dopytywał, ile który zawodnik zdobył punktów, jaki miał czas przejazdu, kto to jest plutonowy, kapral, wachmistrz. .. Z grubsza mu tłumaczyłem, chociaż przy kolorach koni poległem. Siwek jeszcze, ale reszta ? Który to kary, gniadosz, jabłkowity ? Dla mieszczucha to wiedza tajemna. Prawie jak sjena palona i ugier jasny... Na szczęście z pomocą przyszła stojąca obok nas kobieta, bardzej świadoma, i Jasiek usłyszał bardziej fachowe określenia niż brązowy konik i siwek z łatami ;)
Chyba w nas obu zagrała polska ułańska tradycja, zachwyt koniem i szablą, w geny wbudowana. Po zawodach, gdy tylko mu powiedziałem, że Jego Pradziad też był ułanem i tak jeździł na koniku, zaczął cwał, tafli galop przez łąkę i ciach - schylony ręką ścina wystające w górę kwiatki.
- Ja też jestem ułanem !!!
Po chwili zdał sobie sprawę, że czegoś mu brakuje w wyposażeniu
- Tata, bądź moim koniem !
Ups. Chwilę przedtem turlałem się z nim po trawie, ale wizja biegania na czworaka z 20-kilogramowym jeźdźcem na grzbiecie nie przypadła mi do gustu. Szczęśliwie młody ułan dostrzegł panikę w moich oczach, i trochę spuścił z tonu
- Trzymaj mnie za rękę i biegaj ze mną.
Na taką wizję wierzchowca mogłem przystać. Musiałem :) Drogą tzw kompromisu.

Chwila przerwy na posiłek.
Karmienie kaczek.
Oglądanie współczesnych żołnierzy.

I pokaż musztry kawalerii. Sam patrzyłem jak zaczarowany, kunszt i widowisko niesamowite, lewo prawo dwójkami trójkami synchronizacja jak w balecie :) I oczywiście polska tradycja zachwytu nad wierzchowcem i barczystym facetem w mundurze opanowała moje wrażenia. Jaśkowi... Cóż, sztuka koncentracji pełnego energii czterolatka ma swoje granice. W połowie pokazu wygrała w nim łąka, zachęcająca do cwału :) Przy bardziej malowniczych figurach wołałem go i chwilę patrzył nad głowami gapiów, w pozycji nabaranie. Tylko że w pewnym momencie pozycja ta przybrała nazwę "nakoniku". Znienacka poczułem uderzenie jego stóp i okrzyk
- Oddział marsz !
Dobrze, że buty ma bez ostróg... Ruszyłem powoli do przodu, instynktownie, niech się dziecko pobawi. I to był błąd. Po chwili usłyszałem z góry
- W lewo zwrot !
- Baczność !!!
- Dwójkami w prawo !
- Szybciej, kłusem !
Przejście do kłusu z niezbyt stabilnym dwudziestokilowym jeźdźcem na karku to spore wyzwanie dla zastałego urzędniczego kręgosłupa... Tym bardziej, że ułańska fantazja może mu nagle podpowiedzieć cięcie szablą celu gdzieś w dole, w indiańskim zwisie :)
Szczęśliwie dałem radę, kości wytrzymały. Dziecko faktycznie było szczęśliwe. Może coś z ułańskiej krwi w nim zagrało ?

- Tata, a kto to byli kalawerzyści ?
Chyba muszę się dowiedzieć, czy to na pewno to samo :)
- Tata, też mogę zostać ułanem ?
Tu mi zabił ćwieka. Chyba trochę za wcześnie. A konie... Cóż, droga zabawa. Ale pomysł mnie zainspirował, też bym chciał. Może to jakiś sposób na nadchodzący powoli kryzys wieku średniego ? ;) Coś zrobić w życiu sensownego oprócz cyklu praca - dom - dziecko ?
Tym bardziej, że Najpiękniejsza zaczęła mnie podpuszczać, że chyba dobrze bym wyglądał w mundurze i oficerkach ;)