Zasypiamy. Tzn próbujemy Jaśka uśpić. Zażyczył sobie tego wieczoru, że oboje mamy go usypiać. My już przysypiamy, on jakby mniej. Położyłem się koło niego w łóżeczku. Nie do końca wiem, czy chciał się przytulić, czy traktował to jako dodatkową atrakcję wieczoru. Wszystko jedno.
W pewnym momencie widzę, że wreszcie zaczyna przysypiać.
- Tata, idź już poleżeć na podłodze...
Propozycja nie do odrzucenia. Znaczy - na poważnie zabiera się do spania. Nie byłby jednak sobą, gdybym trochę nie pociągnął tematu
- A dlaczego mam iść ? Tam jest niewygodnie...
Najbardziej Wyrozumiała spojrzała na mnie z wyrzutem pt. "nie rozbudzaj go !". A ten dziarsko
- W moim łóżeczku zrobiło się zbyt tłoczno !
Cóż... Stado pluszowych przyjaciół mu nigdy nie przeszkadzało, a Tatuś tak. Trafiony siłą argumentu poszedłem na podłogę. Za dwie minuty spał :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
sobota, 24 maja 2014
Tłok w łóżeczku
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz