Czasem wypada skrócić włosy. I sobie, i bąblowi. Już nie te czasy, gdy miałem pióra do ramion ;) Więc skracamy. Z reguły po prostu maszynką. Może nie na rekruta, ale w miarę krótko.
Pierwszą wizytę u fryzjera zaliczyliśmy... Kiedy to było... Pewnie miał jakieś półtora roku. Gdy pierwsze zainteresowanie minęło, kilka rzeczy ciekawych wokół go rozproszyło, i wrócilismy z połową głowy w nowej fryzurze, połowie w starej :) Z pomocą przyszedl wujek Bibi, dumny właściciel maszynki do włosów. Służył pomocą techniczną dłuższy czas - ja Młodego trzymałem, Najbardziej Kreatywna tworzyła teatrzyk odwracający uwagę, a Wuj Bibi czynił swą powinność. Czyli ciął, ciął, ciął...
Potem, kiedyś, znienacka, poszliśmy do fryzjera. Chyba tylko we dwóch. I okazało się, że siedzi dość spokojnie, gada, obserwuje papugę w klatce. Czasem tylko marudzi, że maszynka łaskocze. Albo uszczypnie w ucho ;)
A mi się przypomniało, jak mnie Tata brał do fryzjera. O maszynkach nie było mowy, rządziły nożyczki i żyletka. Chyba nie stawiałem oporu. Jechaliśmy do fryzjera dziecięcego, Wrocław, w połowie ulicy Ruskiej się mieścił. Najważniejsze, co pamietam, to bujany koń z gatunku tych na monetę. Chyba ucharakteryzowany w stylistyce dzikiego zachodu. Wtedy to była duża atrakcja :)
Kilka dni temu znów byliśmy. Znowu nie zdecydowałem się na drastyczny krok wobec mojej głowy. Jednak nie tuż przy skórze, ale kiedyś w końcu to zrobię.
Zgodnie z ustalonym porządkiem, poczekaliśmy chwilę w kolejce, pierwszy na fotel zasiadłem ja. Młody zajęty pół oglądaniem papugi, gazety o autach i moim telefonem. Jednym słowem - zajęty i nic dziwnego nie powinno mu przyjść do głowy. Raz dwa trzy, zrobione, kolej na Jasia. Teraz już jestem spokojny i sam mogę pooglądać gazetę. Ale rok temu musiałem całe strzyżenie z nim gadać :)
- Jak Jasia ostrzyc ?
Co się będziemy zastanawiać.
- Proszę tak samo jak mnie.
- Na pewno tak krótko ? Mama nie.będzie miała pretensji ?
W kontekście, tata sobie coś wymyślił i mu się pewnie w domu oberwie. Na szczęście gust Najwspanialszej w tym zakresie znam i wiem, że powie, że dobrze wyglądamy.
- Na pewno. Najwyższej nastepnym razem dostanę bardziej szczegółowe wytyczne niż "idźcie do fryzjera"
Było dobrze. Najwspanialsza zadowolona. My też :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz