Idę po człowieczka do przedszkola. Akurat ciepło, dzieciaki latają po ogródku. Zoczył mnie.
- Tata, nie idź sam piknąć kartą, najpierw przyjdz tu po mnie, pójdziemy razem, ja piknę !
- Dobra, czekaj.
Mi to akurat wszystko jedno, nie muszę pikać samodzielnie :-)
Akurat się bawił w coś z dziewczynami.
- Jasiu, Twój tata przyszedł !
- To pa, Majeczko, do jutra
- Papa, Jasiuniu
I Majeczka podchodzi do Jasia i cmok w policzek na pożegnanie. Z wdziękiem i dziedzinną czułością. To jest uczucie :) Aż przyjemnie popatrzeć.
W domu patrzę, ma jakoś dziwnie brudną buźkę.
- Jasiek, umyj buzię, coś taki brudny ?
- Zmywałem buziaka Majeczki wodą truskawkową, którą mi kupiłeś do picia
A to dlatego mu się tak chciało pić, że natychmiast musieliśmy kupić wodę :)
Następnego dnia pytam
- Dzisiaj Majeczka też Ci dała buziaka na pożegnanie ?
Lepiej wiedzieć, na ile to poważna sprawa ;)
- Dała ! I dzisiaj go nie zmyję z buźki !
Chyba sprawa robi się poważna. Czyżby Jasiek się zaangażował ?
- Wy się codziennie tak żegnacie ?
- Nie, tylko we wtorek środę i czwartki. W poniedziałek i piątek to nie.
I zrozum, człowieku, meandry życia uczuciowego przedszkolaków...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz