Rozpoczęliśmy sezon na działce u znajomych. Ola zaprosiła Jasia, więc pierwszymi słowami po otworzeniu oczu następnego ranka było
- Ale na pewno pojedziemy dziś na działkę do Oli ?
Powtarzane mniej więcej co 15 minut do chwili wyjazdu. Nie było wyjścia. Jedziemy. Wjeżdżamy w las, skręcamy w dróżkę dojazdową, uchylam okna w aucie. I nagle zachwycone
- Tatuś, słyszysz ? Ptaki śpiewają !
W zimie raczej ich nie było. Poza tym mieszczuchy jesteśmy, dla nas wróbel czy gołąb to już dzika przyroda. Muszę Młodego jak najczęściej za miasto wyciągać, żeby poznał i polubił ten świat. I umiał rozróżnić chociaż świerk od dębu czy żyto od owsa. Planowane hasło wiosny to "poznajemy przyrodę".
Na początek pokazałem mu odchody jakiejś sarny. Chyba sarny...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
niedziela, 6 kwietnia 2014
Ptaków śpiew
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz