sobota, 23 sierpnia 2014

Węgierskie smaki

Jadąc przez Węgry zatrzymaliśmy się w jakiejś przydrożnej csardzie coś przegryźć. W kontekście obiadu. Jakoś doszliśmy do porozumienia z barmanem w temacie "co to za danie i ile tego chcemy", ja z Jaśkiem wziąłem csigayipecsenye. Kawał niezłego mięsa posypany czymś przypominającym parmezan. Niech będzie, Jasiek zaczyna jeść.
- Tata, ja nie chcę tego dziwnego sera, zdejmij go z mięska.
Ma swoje smaki, zdjąłem, niech się naje jak lubi. Zaczynam sam jeść. Ups...Zrozumiałem syna. "Serek" pyszny, tylko paszczę wykręca jak przystało na węgierską cygańską pieczeń. Okazał się drobno startym czosnkiem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz