- Tata, a jak się tutaj pieniążki nazywają ? Funy czy Kuny ?
- Kuny Jasiu, a co ?
- Właśnie. Dasz mi trochę swoich kunów ?
- Po co ?
- Wybiorę sobie w sklepie jakąś pamiątkę z Chorwacji.
- Ok, dam Ci powiedzmy 20 kuna i coś sobie wybierzesz.
Niech się uczy zarządzać kasą ;-)
- Nie Tato, daj mi wszystkie swoje kuny !
Zauważyłem, że zawsze będąc w miasteczku, przy okazji obiadu, zmierza ku jednemu sklepikowi i spędza w nim dłuższą chwilę. No tak, Minionek - telefon zabawkowy... Koszmarnie drogi chiński bubel. Chociaż, nie aż taki tandetny... Po przygodzie z balonem chyba nie mieliśmy wyjścia... Zwłaszcza widząc jego zachwyt i determinację...
Krótkie negocjacje ze sprzedawcą, wysupłałem większy banknot, Junior kupił sobie "pamiątkę z Chorwacji", grzecznie powiedział "Hvala", i dał sobie wytłumaczyć, że nie wolno go włączać w aucie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz