niedziela, 24 sierpnia 2014

W aucie

Jedziemy przez Europę. Junior był bardzo dzielny, bawił się, gadaliśmy, podziwialiśmy krajobrazy, zwiedzaliśmy świat. Oczywiście nie spał prawie. Rzadko robi to w aucie. Chyba ma to po mnie.
Jednak czasami trochę się nudził. Dwa dni drogi w jedną stronę to nie przelewki dla czterolatka ;) Zawsze pod ręką była "awaryjna" komórka z kilkoma grami. Sęk w tym, że służyła również jako nawigacja. Też awaryjnie, w razie czego, raczej jak wsparcie tradycyjnej mapy na koniec trasy przy poszukiwaniu uliczki z noclegiem. Lub jakbym się zgubił na objeździe. Co mi się zdarzyło na słoweńskim rondzie, które ze dwa razy ku uciesze Młodego objechałem w kółko, zdezorientowane wujostwo Jacha za mną, a dopiero potem parking i włączenie nawi na chwilę :) W drodze powrotnej manewr powtórzyliśmy, w imię tradycji ;)

Więc zaczynał zagadywać.
- Tata, wiesz jak jechać ?
- Tak.
- Włączysz nawigację ?
- Na razie nie.
- Masz naładowany telefon ?
Tu Cię mam, cwaniaku. Potem mówił, że całkiem mi nie rozładuje. Kolejnym argumentem była gra na kablu ładowarki, odkrył gniazdko z tylu auta...

Ograniczyłem się do dbania o stan baterii na 50 km czy pół godziny przed przewidywaną koniecznością użycia. Czyli przed celem podróży...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz