sobota, 31 maja 2014

Flecik

Najdroższa jest uzdolniona muzycznie. Śpiewać umie. Ładnie. Grać na flecie też.
Ja takich uzdolnień nie mam. Ze śpiewaniem to Jasiek sobie radzi lepiej ode mnie. Mi Najmuzykalniejsza sugerowała, żebym Borsuczkowi puszczał kołysanki z płyty, a nie krzywdził go dźwiękami z własnej krtani.
Przy okazji Dnia Mamy Najmuzykalniejsza wspomniała, że chciałaby taki mały flecik. Zamówiłem. Przyszedł. Ukochana zadowolona. Misja zakończona powodzeniem.
Młody też zachwycony nowym instrumentem w domu. Ja akurat miałem ciężki dzień. Nie wyspałem się. Zmiana pogody. Glowa mi pęka. Zmęczony byłem. Do tego ciężki dzień w pracy. Chciałem choć pół godzinki w spokoju posiedzieć w fotelu. Młodego spławić telewizją albo grą na komórce. Czasem trzeba. Młody dopadł instrument... Zaczął dmuchać, wygrywać "melodie"
- Tato, zagram Ci piosenkę, żebyś miło odpoczął !
Nic więcej do szczęścia rodzinnego nie było mi potrzebne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz