Unikamy oglądania bajek o potworach i strzelaniu, gier z zabijaniem i nadmiarem przemocy, tłumaczymy, że zabawa w strzelanie nie jest fajna. Oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku i bez udawania, że tych tematów nie ma. Czyli raczej w naszym świecie nie istnieją na razie gormity transformersy i inne takie.
Aż tu nagle... Wiadomo, przedszkole, koledzy... I Jasiek oznajmia z przejęciem
- Bawiliśmy się dziś z chłopakami w świnkę zombie !
I szczęka mi opadła. Trzeba zgłębić temat.
- A cóż to za stwór ?
- Taki potwór który nas chce zjeść !
- Jak się w to bawicie ?
- Goni nas a my do niej strzelamy !!!
Z każdym słowem coraz gorzej...
Chociaż, z drugiej strony... Też się bawiłem w jego wieku w indian i szeryfa czy wojnę w ujęciu czterech pancernych. I nie zostałem zwyrodnialcem. Chyba nim nie zostałem ;) Tylko... Może mi nie chodzi o same elementy przemocy, a o podkład kulturowy. Pewnie bym się nie przejął gonitwą za smokiem wawelskim. Bo przy okazji pozna legendę. Dowie się o dobru i złu.
A zombie ? Z innego, amerykańskiego,kręgu kulturowego. Zaadoptowany przez hollywoodzki showbiznes. Oferuje przemoc dla przemocy i rozrywki. I jeszcze to bezmyślnie strzelanie. Ech, niech chociaż z topielicami walczą. łukiem. Albo sposobem. A tu...
A co ciekawsze, dokonałem próby odstraszenia od zombie. Wyszukałem w necie jakiś straszne okropne obrzydliwe "zdjęcie" Zombie, pokazałem Juniorowi z komentarzem "patrz jaki okropny, niefajny, straszny i krzywdzi dzieci". Niestety, Jaśkowi fizjonomia przypadła do gustu. Chyba czas na bajki o wampirach ;)
A sobie kupię jakiś nóż typu "zombie killer". Nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda. Choćby do strugania osikowych kołków...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz