środa, 16 kwietnia 2014

O gęsim jaju

Dawno dawno temu... Gdy ja byłem malutki... Czyli w wieku Jasia...
Jedną z bardziej lubianych, i częściej opowiadanych mi przez Mamę przed snem bajek była opowieść o gęsim jaju. Zniesionym przez gęś siodłatą. Jajo to wybrało się na wędrówkę, do której dołączył Rak Nieborak, Kotek Mruczek i inne zwierzaki. Na koniec cała ekipa pogoniła bandę złodziei, a z jaja wykluł się siodłaty gąsiorek. To tak w skrócie. Najbardziej utkwił mi "refren":
"...
- Dokąd się toczysz, jaje ?
- Na wędrówkę.
- Pójdę i ja z Tobą, jak mnie weźmiesz z sobą.
- Chodź, ... /wstaw nazwę zwierzaka/..."
Podobno moja Babcia opowiadała to też do snu mojej Mamie. Legenda rodzinna głosi, że Babcia znała ją z dzieciństwa :)

Najpiękniejsza któregoś dnia powiedziała, że robi z dziećmi w pracy przedstawienie. I uczą się długiego wiersza z podziałem na role. Ewy Szelburg-Zarembiny. Ona też ma swoją kwestie, nie pamiętam jaką.I ta wierszobajka jest o jajku, które wędrowało i spotkało różne zwierzęta, kotka Mruczka, raka Nieboraka...
W tym momencie błysnęło mi w głowie, wszedłem Jej w słowo i na wyrywki zacząłem recytować:
- Był sobie lasek, pod lasem chata, a w chacie gęś siodłata...
- Dokąd się toczysz, jaje ? Na wędrówkę. Pójdę i ja z Tobą...
- A z jaja wykluł się siodłaty gąsiorek...
A ukochana zaczęła szeroko otwierać oczy ze zdziwienia, czego to ja nie umiem :)
A ja, jako że pamięć ludzka jest zawodna, zabrałem jej tekst oryginalny i wieczorem przystąpiłem do wskrzeszania  rodzinnej tradycji opowiadania dziecku do snu bajki o gęsim jaju. Recytując z zapałem i uczuciem, głęboko wczuwając się w role.
Młody jak to Młody. Początkowo protestował, bo chce swoją książeczkę o maszynach budowlanych. Potem ignorował mnie bawiąc się czymś. Potem coraz częściej na mnie zerkał. Gdy skończyłem wyrwany z zasłuchania oświadczył, że mam mu jeszcze raz przeczytać. I tym razem sam wymieniał zwierzątka i kończył refren. Nazajutrz też sobie zażyczył bajkę o gesim jaju. Za dwa dni też. Coraz większe fragmenty recytując z pamięci.
A ja po tygodniu, mimo głębokiego sentymentu, zatęsknię do opowieści o strażaku i budowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz