piątek, 18 kwietnia 2014

Bezpieczeństwo dziecka - sprawa T.

Przycichła w mediach tzw. sprawa T. Temat przytłumiły wydarzenia z pobliskiej zagranicy. Media muszą z czegoś żyć, kreować tematy i emocje społeczne, taka ich rola w końcu. Trochę na marginesie rzucił mi się w oczy, zwłaszcza w mediach - nazwijmy je - popularnych i niskich lotów, właściwie bezpośrednie nawoływanie do samosądu. Ciekawe, czy jakiś sąd się takimi treściami zainteresował.
Abstrahując od wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat... Gość popełnił straszną zbrodnię, dostał czapę. Czasy były inne, poziom rozpoznawania i podejście do dewiacji w kodeksie inne. Na fali idealizmu czasu przemian wyrok został zmieniony na niewspółmiernie niski. Początkujący rządzący, niesieni ideałami humanitaryzmu nie przewidzieli, że w więzieniach siedzą nie tylko polityczni, ale i zwykli zbrodniarze. I o zasadzie, że normy, prawo czy procedury wyznacza się na podstawie najbardziej drastycznych, skrajnych przypadków. A nie rutynowych.
Abstrahuję także od stanu więziennictwa. Od faktu, że resocjalizacyjna funkcja kary ma sens jedynie w przypadku gościa, który raz się zapomniał i wsiadł po piwie do auta. Albo nerwy mu puściły i dał w mordę kochankowi żony czy sąsiadowi. W życiorys pewnych grup społecznych okresowa odsiadka jest wpisana tak, jak w życie zwykłego człowieka co jakiś czas przeprowadzka czy zmiana pracy. O wymiarze odwetowym nie ma mowy, jeżeli przestępstwa gospodarcze są często karane surowiej niż kradzież czy zabójstwo. Pozostaje często wymiar jedynie izolacyjny, prewencyjny...

Sprawa przycichła, chyba została zakończona ku uldze społeczeństwa. Czasy dziś są inne, nadzór nad dziećmi też. W głowach wielu rodziców pojawiły się dylematy, niepokoje. Jak uchronić dziecko przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Prawdopodobieństwo nikłe, ale trzeba dmuchać na zimne.
I zachowac umiar. Z jednej strony znam ludzi, którzy bezmyślnie zagłębiają się wieczorami z podwórka kiepskich dzielnic i są bardzo zdziwieni, że wracają bez portfela i z wybitym zębem. Z drugiej są i tacy, co po zmroku nie pójdą sami do sklepu na rogu.
Jak dziecku wdrożyć zasady ostroznosci ? Tak, aby go nie skrzywdzić na całe życie. Aby wiedział, czuł, gdzie jest jego indywidualna granica bezpieczeństwa na całe życie.
Żeby nie wiał w panice od staruszki która powie "ale masz ładną czapeczkę", ale umiał twardo powiedzieć "nigdzie z panią nie pójdę". I nie pchał się w miejsca, gdzie może problemy.
Granica zaufania do ludzi. Nie można być odludkiem, nie wolno ich się bać. Ale musi umieć zadbać o swoje interesy i bezpieczeństwo. W życiu to się bardzo przydaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz