poniedziałek, 14 kwietnia 2014

W teatrze

Weekend. A może by się tak odchamić, zapoznać Mysza ze sztuką wyższą ? Pomysł oczywiście wyszedł od Najpiękniejszej. Podchwyciłem, jest okazja przełamać nasze męskie rozrywki i rozszerzyć myszowe horyzonty.
Najpiękniejsza raz dwa trzy myk mykiem zarezerwowała bilety, zaprosiła Jaśkowi dziewczynę w postaci Oli i poszliśmy. Ola szybko uznała, że to taka "mini randka". Cóż, role społeczne od najmłodszych lat są odgrywane.
Przedstawienie niby dla dzieci w wieku 1-3. Niby nasze już za duże. Ale, o dziwo, widownię wypełniała grupa wiekowa 1-6. Zresztą, sam z przyjemnością patrzyłem na stojącą pośrodku widowni "scenę" z desek i skrzyni z szufladami. A na nie - dwa stworki w stylu jakichś bajkowych Tubisiów czy Domisiów. Nasz mały domowy realista uznał szybko, że to bal przebierańców, bo "Pani i Pan byli przebrani w piżamy !".
I zaczęło się. Ni to przedstawienie, ni to taniec do muzyki poważnej, ni to pantonima z wykorzystaniem sprzętów kuchennych jak sitka szczotki kubki i trzepaczki. Dopiero na koniec zorientowałem się, że tematem jest przygotowanie przyjęcia ;) Dobrze zrobione.
A dzieciaki, właściwie wszystkie na widowni prócz dwóch maluchów,które akurat przestraszyły się przebranych stworków, patrzyły zafascynowane, z szeroko otwartymi oczami. I buźkami. Niby dziecinne, dla całkowitych maluszków, a starsze też zostały wciągnięte w wir ruchu i muzyki.
Wróciły tak zachwycone, że jeszcze kilka dni Jasiek wspominał, jak super było w teatrze. Niedługo trzeba będzie się więc wybrać na prawdziwe przedstawienie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz