czwartek, 24 kwietnia 2014

Biwak

Piknik pod namiotem w dużym pokoju. Pomysł w dechę. Zwłaszcza, że wybiłem mu z głowy rozkładanie namiotu plażowego :) Stworzyliśmy konstrukcję klasyczną, z krzeseł i koca. Zmieścili się tam pluszowi przyjaciele, śpiwór, On i ja. Trochę pogadaliśmy, trochę pośpiewaliśmy. W końcu zaczęliśmy wypatrywać niebezpieczeństw czających się w ogromnym lesie.
Wokół namiotu kręcił się wilk. Na szczęście zwierz ten nie przepada za ogniem, więc nasze ognisko przed namiotem załatwiło problem.
Potem skądś nadszedł żołnierz. Nie wiadomo skąd. Podobnie jak umundurowane i uzbrojone ludki na Ukrainie. Jasiek postanowił go odpędzić strzałami ze strzelby.Zaprotestowałem.
- Ale przecież żołnierze są fajni i nas bronią !
- Tato, ale  przecież ten to jest Niemiec !
Wyhodowałem więc kolejnego w rodzinie wyznawcę stereotypów i urazów historycznych ;)
I nagle
- Tata, a tam idzie mój praprapradziadek !
Więc pokazałem mu w albumie zdjęcie jego praprapra-, żeby zobaczył, jak przed laty wyglądał urzędnik n-tego stopnia lwowskiej izby skarbowej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz