środa, 23 kwietnia 2014

Baśnie polskie

Ostatnimi czasy postanowiłem zapoznać Jasia z legendami polskimi. Żeby coś wiedział nie tylko o śwince Peppie i ciuchciakach. Żeby miał pojęcie też o Bazyliszku Borucie i Lajkoniku. Również w ramach opowiadania mu bajek i wciągania w świat opowieści wyobraźni i baśni. Zamiast książeczek o strażakach i śmieciarkach.
Po wieczornej książeczce o betoniarce samolocie lub policjantach gasimy światło i rozmawiamy. Lub od kilku dni opowiadam mu baśń. Tak mu się to spodobało, że z nastaniem ciemności od razu rozlega się
- Opowiedz mi jakaś nową baśń !
Problemem zaczyna być ograniczony zasób znanych mi baśni... Chyba muszę poszukać, przypomnieć sobie kilka zapomnianych, mniej znanych, zgłębić na nowo to bogactwo. Z drugiej strony - nie mamy ich tak dużo, tych tradycyjnych,  rdzennie i typowo polskich, krążących w przestrzeni pamięci narodu.
Na start poszła klasyka. Mamy za sobą krwiożerczego smoka wawelskiego. Oczywiście Jasiek pochwalił dzielnego Dratewkę i przejął się, że smok chciał skrzywdzić Polskę ;) Chyba nawet przyjął wreszcie do wiadomości, że Wisła płynie nie tylko w Warszawie... Cóż, trzeba mu rozrzedzić warszawskie zadufanie w sobie.
Przerobiliśmy Lajkonika. Wesołego i kolorowego. Spodobał mu się. Przy okazji trochę mnie poniosło i opowiedziałem mu kilka słów o Tatarach, stepie szerokim i ich koczowiskach. Za to znając raczkujący jaśkowy szowinizm, zresztą zasiany mu przeze mnie, pominąłem wątek najazdu. Niech tam już będzie, tatarzy przyjechali do Krakowa z wizytą, z zaskoczenia, aż z radości hejnalista przerwał hejnał w pół nuty.
Na szczęście Wars i Sawa nie potrzebowali ingerencji w treść. Romantyczna miłość Syreny i rybaka nie wywołała jednak aż takiego zainteresowania jak smok.
I co dalej ? Przed nami Bazyliszek i Boruta. Przypomniał mi się Lech Czech i Rus. A potem ?
Szukam pomysłów !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz