Dawno dawno, miał jakiś roczek. Mniej więcej. Raczej mniej. Usypiałem go. Coś tam gadałem czy śpiewałem, bawiliśmy się i powstrzymywałem go przed uciekaniem z łóżeczka. I znienacka zaczął się bawić w spanie. Pochrapywał nanibowo. Po czym otwierał oczy ze śmiechem i spojrzeniem pt "ale świetna zabawa, teraz Ty !" :)
A ja sobie z rodzicielską dumą uświadomiłem, że Maluszek osiągnął kolejny kamień milowy rozwoju. Zabawa abstrakcyjna, w udawanie. Byłem dumny jak paw ! To jedna z chwil, które głęboko mi utkwiły w pamięci.
Jedne zdarzenia przemijają, inne właśnie rodzic zapamięta na zawsze. Dlaczego akurat te nie inne ? Nie wiem. Ale wiem, które będę wnukom opowiadał. I niecierpliwie czekam na następne :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
sobota, 22 marca 2014
Zabawa w spanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ja to samo sobie uświadomiłam, gdy wczoraj na spacerze syn co kilka kroków się zatrzymywał i "chodził' po chodniku pieskiem, którego wziął ze sobą. W taki sposób jeszcze się nigdy sam z siebie nie bawił. Zawsze ja zaczynałam i w sumie on kazał mi dalej się bawić, a sam tylko patrzył i się śmiał.
OdpowiedzUsuńObok sztandarowych pierwszych razów: uśmiecha się świadomie, siedzi, stoi, mówi do rzeczy... Jest mnóstwo drobniejszych, równie ważnych, często późniejszych : świadoma zabawa, udawanie, zapięcie guzika, liczenie, mycie się. Warto ich nie przeoczyć :)
OdpowiedzUsuń