Po zimowych szaleństwach... Odbieram Go z przedszkola, leci jak zwykle krzycząc "Tatuuuś, za wcześnie przyszedłeś, jeszcze się bawię !!!". Patologia, no, żeby dziecko nie chciało z przedszkola wracać ;)
Ale ten głos coś zachrypnięty. Mocno, bardziej niż od przedszkolnych krzyków. Wieczorem pokasływał. Teraz z głębi wydobywa dźwięki godne zaawansowanego gruźlika. Tym razem stwierdziliśmy, że zostaje w domu zanim się porządnie rozchoruje. I póki leczenie może oprzeć się na sposobach domowych i lekkich lekach. Jak to p. doktor powiedziała: "Stosować wszystko oprócz trzech zdrowasiek w piekarniku". Odruchowo spytałem, czy mogę go wygrzac w piekarniku przez 1 bądź 2 Zdrowaśki. Lekarka dziwnie na mnie spojrzała...
Leczenie. Wiem, są różne metody, od stawiania pijawek i zagniatania pajęczyny, poprzez ziołolecznictwo, homeopatię i lekarstwa zwykle, po penicylinę dożylną w przypadku kataru. Jasiek szczęśliwie jest względnie zdrowym i odpornym egzemplarzem, ale raz na kwartał coś mu się przyplącze. Wiadomo, jak ma 40 stopni lub szkarlatynę - nie ma dyskusji i innego wyjścia niż antybiotyk. W końcu do tego służą. I ratują ludzi - wiadomo jak wyglądała szkarlatyna u dzieci 60 lat temu i dzisiaj. Szczęśliwie jaśkowa pediatra z umiarem je dawkuje, zgodnie z naszą filozofią życia, więc wszystko gra. Na swoje 4-letnie życie jakieś 3-4 razy miał okazję je brać.
Wspomagamy odporność. Od tego roku. W sumie powielamy wzorce z dzieciństwa. Tran. Bo lubię. Vibovit. Bo też go piliśmy. Herbatki owocowe, ziołowe. Tylko żeby ten mały człowiek chciał je pić póki są cieple.. podobnie jak herbatę z miodem i cytryną.
A jak jest "trochę chory" ? Czyli stan podgorączkowy i glut do pasa ? Lekarstwa są po to, żeby ułatwić życie. Jako człowiek miastowy serwuje mu chemię, która i tak w większości składa się z substancji pochodzących z ziół itp. Cóż, mamy wymuszone trybem życia tempo leczenia, babcie za daleko, do pracy chodzić trzeba. Herbatki ziołowe nas tyko wspomagają. Bo przecież lipa nie zaszkodzi :)
I tak to u nas z leczeniem pacholęcia bywa, jak to u ludzi zależnych od cywilizacji.
Zdrówka dla Jaśka!
OdpowiedzUsuńMy też się uodporniamy tranem,ale tym razem choróbsko nas nie oszczędziło :(