Idziemy przez śnieg. Spadł. Może chociaż kilka dni poleży. Przynajmniej dzieci się dowiedzą, jak to białe cudo, coraz rzadziej spotykane, zmora drogowców, wygląda i co z tym zrobić można.
Na przykład można zrobić Anioła. Znak czasów, w mojej młodości nazywało się to Orłem. Bardziej patriotycznie ;)
Więc Jasiek bach na śnieg i macha energicznie rękami i nogami. W sposób skoordynowany, co nieczęsto mu się zdarza ;) Oczywiście padla zaraz propozycja
- Tatuś, połóż się i też zrób Aniołka :)
Zazwyczaj nie odrzucam takich pomysłów, ale tym razem miałem na nogach dżinsy zamiast spodni tzw traperskich, i przemoczenie ich mi się nie uśmiecha. Zrozumiał. Nadrabiał za mnie. Po zrobieniu siódmego czy ósmego stanął, przyjrzał się ostatniej sztuce, i stwierdził
- Ten Anioł to Konfitur Chichotek.
Niby imię i nazwisko jak każde inne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz