Trening higieny jamy ustnej.
Owszem, chętnie wkłada szczoteczkę z pastą do paszczy. Szybkie szur szur i radosny okrzyk "Gotowe !!!".
W celach prezentacji myję zęby równolegle z nim. A nuż metodą obserwacji przyswoi właściwy sposób mycia ? Nie, to nie działa...
W ramach próby wydłużenia czasu szurania po zębach w domu znalazła się klepsydra. Nawet dwie - w kształcie żabki i krokodyla. Włączyliśmy obie naraz. Szorujemy, szorujemy, szorujemy... W połowie klepsydr szlag mnie trafił, nie zdzierżyłem i przestałemem. Nie chcę zmyć sobie całego szkliwa. Młody poszedł za moim przykładem...
Wreszcie Najwspanialsza wpadła na pomysł. Zresztą inspirowany jasiowym zainteresowaniem reklamami past do zębów. Lśniące ząbki !!! Oto mamy cel ! Szoruje szoruje pokazując co chwilę aż któreś z nas oceni, że już odpowiednio lśnią i błyszczą. Nie ma jednak lekko... Właściwa zabawa dopiero się zaczyna. Co chwila nas woła, żebyśmy spojrzeli, jak ząbki lśnią. A my musimy spojrzeć i szybko odwrócić głowę, zasłonić oczy, bo przecież tak błyszczą, że spojrzeć się nie da, blask oślepia natychmiast ! W związku z tym wieczorne mycie Jasia przeprowadzam z zamkniętymi oczami. Powoli nabieram wprawy. Numer z okularami przeciwsłonecznymi nie przeszedł. I tak musimy odwracać wzrok jakieś pół godziny, aż mu się znudzi. Niestety, gdy ostatnio wracaliśmy od Babci, znudziło mu się w samochodzie w połowie trasy. Czyli po jakiś 140 kilometrach...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
sobota, 16 listopada 2013
Mycie zębów
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz