Mamy ekspres do kawy. Właściwie odkąd go mamy, innej kawy w domu nie pijam. Lubię wypić kawę taką, jak sobie wymyślę, w zakresie ilości cukru, mleka, programu w ekspresie. Tylko że... Młody uwielbia robić kawę dla Tatusia. Chce pomóc...
Jak był malutki.. Czyli już chodzący i trochę gadający, niewystający głową ponad blat szafki, kazał się sadzać na szafce, podać kubek, cukier, wsypywał. Pozwalał sobie pomagać, więc wystarczyło wysypać nadmiarowy z powrotem do cukiernicy. Pozwalał mi wybrać i włożyć kapsułkę z kawą. Odpowiedni program wybierałem JA, tylko jego palcem wciskaliśmy guzik.Machnął dwa razy łyżeczką. Pozwalał się zdjąć na dół, bo kawa jest gorąca.
Potem wyrósł i zaczął dosięgać wszystkiego sam. Każe mi wyjść z kuchni i nie pomagać, bo on mi zrobi kawkę. Kochany syneczek. Tylko...
Chociaż wie który kubek lubię :) Ze słonikiem.
Wie, że słodzę. Więc bierze cukier. Chyba uważa, że jestem niedocukrzony, więc sypie mi przynajmniej 5 łyżeczek. Nabieranie cukru różnie mu wychodzi, więc czasem do kubka trafi 5 czubatych, czasem 5 szczypt z czubka łyżeczki. Ile mi się przytrafiło tym razem dowiem się dopiero po pierwszym łyku...
Rodzaj kawy też sam wybiera. Tu nie odpuszczam i codziennie prawie mamy drobne starcie. Nie może zrozumieć, że ta w niebieskim opakowaniu jest lepsza rano, a w czarnym - po powrocie z pracy. Chociaż zaczyna powoli to łapać ... Kilka dni temu po krótkiej reprymendzie postanowił jednak zrobić taką jak chcę. Nieważne, że trzeba było niebieską wyrzucić. Przecież tatuś mu już wytłumaczył, że załadowana jest na rano, więc musi zmienić ! Bez strat nauka się nie obejdzie...
Potem robi mi psikus i wciska inny program niż sobie życzę. Przyzwyczaiłem się, kawa podobna. Gorzej jakby zamiast espresso zrobił mi capuccino :)
Potem już się muszę oddalić. Wyjmuje kawę, wyrzuca wkład do śmieci o czym świadczą ślady mokre na podłodze. Miesza, to już mu nieźle idzie, bo nie trzeba potem myć blatu. Wystarczy lekko przestrzeć. Ba, nawet wlewa mleko. Z reguły mu się udaje nie rozlać. Nigdy nie wiem, ile mleka postanowi mi wlać. I kawa gotowa :)
Nawet dostrzegam już pewien urok tej sytuacji, codziennie pijąc inną kawę - niespodziankę :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
niedziela, 17 listopada 2013
Kawa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz