Wróciłem po kilku dniach. Mały Jens już spał. Rano zbudził się wcześnie, przede mną. Poczułem, że coś pełznie między ścianą a mną. Chciał sprawdzić, kto leży koło mamusi ? Upewnić się, że wreszcie się doczekał ? Patrzyłem spod przymkniętych oczu. Na twarzy Jensa coś jakby nieśmiała nadzieja. Dotarł do poziomu mojej twarzy. Patrzy, patrzy, na twarzy nagle wyraz pełnego szczęścia, uśmiech promienny numer trzy, i wpija się we mnie :)
Oczywiście musiałem zaraz wstać i nadrobić zaległości w zabawie. Kawa spokojna ? Prysznic po podróży ? Śniadanie ? Nic z tego :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
wtorek, 12 listopada 2013
Powitanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz