Junior ostatnio naoglądał się reklam i oznajmił, że chciałby Furby'ego. Coś tam mi się obiło o uszy, że to taka wersja gadającej lalki skrzyżowanej z Tamagochi.
Nie rozumiem tej zabawki, ale zakładam, że japońskie dzieci mają inne potrzeby, a rodzice uwarunkowania kulturowe. Technicyzacja i dehumanizacja sięga absurdu, to jak obca cywilizacja dla Europejczyka zanurzonego w spuściźnie filozofów greckich i dorobku renesansu. Z wpływami rozbuchanej duchowości mistyków katolików rzymskich i bizantyjskich.
A tu ? Skrzyżowanie cyborga z Golemem. Nawet do przytulenia się toto nie nadaje.
Idziemy sobie przez Smyka, stoi toto na centralnym miejscu, Jasiek zachwycony zaczyna pertraktacje. Dla dziecka czasem robi się wyłom w pryncypiach - stoi w pokoju chiński pociąg, zestaw Hot Wheelsów i trampki z BenTenem... Rzucam okiem na metkę. O k... Poczułem krew odpływającą z twarzy i kompletny brak zrozumienia dla rzeczywistości. Jaśka nie zachwyciła moja reakcja, ale zaakceptował moje prawo do ostatecznej decyzji.
Za chwilę jakaś dziewczynka przyciągnęła tam swą mamę, z takim samym zachwytem jak Jasiek wpatrywała się w potworka, jej mama z takim samym wyrazem twarzy jak ja nie powstrzymała mało cenzuralnej, spontanicznej reakcji. Dziewczynka była rozczarowana..
Świat zwariował. Daliśmy sobie narzucić iPhony, eBooki i papkę medialną, ale nie zabierajmy dzieciom lalki Zuzi. Ja do dzisiaj mam na półce swoją pluszową małpkę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz