Piątek, powrót z przedszkola, rutyna. Dla urozmaicenia nie jedziemy pierwszym autobusem. Taki mieliśmy kaprys, żeby poczekać na następny, taki "specjalowy". I to był strzał w dziesiątkę.
Jak zwykle, pęd do przednich drzwi, chwila walki z przyciskiem otwieraczem, udana, w autobusie są może trzy osoby, ale On i tak robi wyścig do swojego ulubionego miejsca. Za kierowcą. A tu niespodzianka - Pan Kierowca odezwał się do Jasia !
- Dzisiaj udało Ci się samemu otworzyć drzwi, gratuluję :)
To Jego już rozpoznają nie tylko w okolicznych sklepach ?! Celebryta rośnie ?! O zgrozo, muszę śledzić okładki Faktu...
I całą, na szczęście jednoprzystankową drogę, ucinali sobie pogawędkę. Do tego stopnia się zintegrowali, że Junior dostał darmowy bilet do skasowania.
Pozdrowienia dla Pana Kierowcy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz