Zmorą każdego rodzice są tzw. bujaki - auta, samoloty, konie, helikoptery, statki, do których pociecha wsiada, rodzic wsuwa w otworek 2 PLN, i dzieciak kilka minut jest bujany ruchem posuwisto-zwrotnym.
Pierwszym problemem jest zazwyczaj zdobycie dwuzłotówki. Na ogół w portfelu brak dwukolorowej monety, w pobliskich sklepikach też z reguły jest towarem deficytowym. A prawie czterolatek ledwie zaczyna rozumieć, że inny pieniążek nie pasuje, i foch gotowy.
Pierwszym problemem jest zazwyczaj zdobycie dwuzłotówki. Na ogół w portfelu brak dwukolorowej monety, w pobliskich sklepikach też z reguły jest towarem deficytowym. A prawie czterolatek ledwie zaczyna rozumieć, że inny pieniążek nie pasuje, i foch gotowy.
W ogóle to nie bardzo rozumiem fascynację kilkulatków bujakami. Junior idzie w zaparte i nie chce mi wyjaśnić, o co kaman... Pamietam jednak, że gdy tata brał mnie do dziecięcego fryzjera, to gwoździem programu wyprawy była chwila na bujaku w kształcie kowbojskiego wierzchowca. Tylko inny pieniążek go napędzał. Konia, nie tatę.
Po trafieniu monetą w otwór wrzutowy chwila zabawy, dziecięcej ekstazy i... Koniec. Próba namówienia na kolejną rundę. W przypadkach ekstremalnych odrywanie dziecka siłą od cugli, kierownicy, steru...
A nasz chyba zrozumiał problemy z zaopatrzeniem w dwójaki. Odpuścił. Tzn. spuścił z tonu. I rzucił propozycję
- Chodźmy na autko, ale tak bez pieniążka !
Dobra, bawił się doskonale. Wsiadał, wysiadał, kręcił kierownicą, tankował, sprawdzał coś pod maską, z 10 minut mu się zeszło. Zabawa bez pieniążka weszła nam w krew.
- Chodźmy na autko, ale tak bez pieniążka !
Dobra, bawił się doskonale. Wsiadał, wysiadał, kręcił kierownicą, tankował, sprawdzał coś pod maską, z 10 minut mu się zeszło. Zabawa bez pieniążka weszła nam w krew.
Sęk w tym, że na 300 metrach deptaka stało kilkanaście bujaków. Razy 10 minut na sztukę...
No to nie jestem odosobniona z tematem bujaków.
OdpowiedzUsuńMój syn także nie przepuści żadnego auta, konia itd.
Pozdrawiamy :)
Pasja jest tak silna, że wracając z sobotnich lidlowskich zakupów koniecznie musimy zatrzymać się w przydrożnym kauflandzie, bo tam jest bujak. Wóz strażacki w dodatku.
UsuńAle to już osobna opowieść ;)