środa, 10 lipca 2013

W tramwaju

Jedziemy sobie przez miasto tramwajem. Gdzieś, do celu. Oczywiście, jak to my, prowadzimy bardzo ożywioną wymianę spostrzeżeń i pomysłów. A to zachwycamy się, że nasz tramwaj pędzi jak pędziorek. A to faktem, że nasz tramwaj wyprzedził autobus. A to zastanawiamy się, jak to możliwe, że jakiś autobus jedzie za naszym tramwajem pasem dla tramwajów. A to podziwiamy sfalowaną wiatrem powierzchnię Wisły. A to wjeżdżamy do tunelu czasu, i na moje pytanie gdzie z niego wyjedziemy automatycznie wypalił
- W okresie jury !
Oczywiście dałem się sprowokować i wciągnąć w dyskusję czemu nie w kredzie czy triasie, oraz gdzie one właściwie są.
Wreszcie dojechaliśmy do naszego przystanku, wysiadamy. Mózg po szybkiej i drenującej świadomość wymianie zdań mam kompletnie zlasowany, co chyba znajduje odbicie w moim wyrazie twarzy.
Za nami siedziało małżeństwo mniej więcej wmoim wieku z córką kilka lat od Jaśka starszą. Gość spojrzał na mnie pełnym zrozumienia wzrokiem i chyba chcąc mi dostać otuchy troskliwie się odezwał
- To ten wiek, jeszcze trochę minie, a potem zacznie się komunikować tylko smsami 

To już chyba wolę tą naszą paplaninę 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz