Wizyta na działce u znajomych, kumpel mnie podpuścił, wypucowałem rodzinną karocę. Wosk sobie leżał w bagażniku, skusił mnie. Zrobiłem ałto na lustro, jak dawno. Z dumą się przyglądam przegryzając udziec kurczęcy grillowany.
Latorośl biega z psiapsiółką przedszkolno sąsiedzką boso po trawie, umorusany po podlewaniu kwiatków jak Bazyliszek.
Ałto przezornie zamknięte, tylko okna otwarte, coby się w środku piekarnik nie zrobił.
Nagle widzę... Rączki przez otworzone okno trzymają się za coś w środku. Nóżki ubłocone krok za krokiem wspinają się po lśniącym nawoskowanym wypolerowanym lakierze na drzwiach. I zostawiają drobne gęste matowe ślady...
Na Rudym też były odciski łap załogi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz