poniedziałek, 22 lipca 2013

Konduktor

Niedzielny poranek, jak zwykle wstałem za wcześnie, szybka ciut spontaniczna decyzja - robimy wycieczkę, kierunek: piaseczyńska kolej wąskotorowa. Trzeba tylko zdążyć na czas. No to sprint, jakimś cudem rodzina sprawnie się ogarnęła, jakimścudem nie stał po drodze żaden nadgorliwy radar f., zdążyliśmy. Pociąg stoi i czeka, bilety w rękach, młody dzielnie trzyma staromodny kartonik  Podekscytowany jak dawno, każe nam wsiadać, żeby przypadkiem pociąg nie odjechał bez nas. Na siedzeniu ani drgnie, jak przyrośnięty siedzi i czeka co będzie dalej. Pociąg ruszy czy nie. Na twarzy ogromne napięcie...
Nagle... Para buch, koła w ruch ! Zgrzytnęło, szarpnęło i zaczynamy się toczyć, nabierać rozpędu  Ufff, jedziemy ! Lekka ulga. I pełna koncentracja, żeby żadnego szczegółu nie przeoczyć. A to wymaga skupienia, wagonik zabytkowy, ławki drewniane, trzęsie, szarpie, nagle mina nietęga, coś nie gra ? "Coś mnie zaatakowało w czółko". Acha, standard resorowania trochę inny, masaż w cenie biletu, a Młodym zarzuciło o szybę  Śladu nie ma, szyba cała, obejdzie się bez kosztów dodatkowych.

A w oddali pojawia się ważna postać, Pan Konduktor ! Dlaczego on tak wolno idzie ? Wieki całe... Blisko coraz bliżej, jest ! Wyczuł powagę sytuacji, dokładnie obejrzał bilet, przedziurkował, oddał. Jasiek schował do kieszeni gestem doświadczonego pasażera. Wreszcie młody poczuł się jak pełnoprawnymi członek społeczeństwa, a nie takie "dzieci nie potrzebują biletu, jeżdżą za darmo".

Dojechaliśmy na miejsce, postój piknikowy, pociąg zaparkowany sobie czeka. Można spokojnie oddać się relaksowi "na łonie" ? Gdzie tam ! Pilnujmy pociągu, żeby nie odjechał.Sprawdźmy, czy nikt nie zajął naszych miejsc. A zobaczmy inny wagon. A popatrzmy przez okno. A może posiedzimy w pociągu. Pociągu trzeba pilnować, co tam łąka, piknik...

Wreszcie doczekał się powrotu  W sumie równie dobrze mogliśmy kupić bilet do Ostrołęki i zrobić sobie wycieczkę "tam i z powrotem"...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz