wtorek, 23 lipca 2013

Drezyna

Piknik wąskotorowy, pociąg sobie leniwie czeka, my się rodzinnie kocykujemy, z przerywnikami na kolejne atrakcje. Jasioręczne prowadzenie lokomotywy już za nami, czekamy na przejażdżki prawdziwą drezyną. Coś kształtem zbliżonego stoi na trawie przy lokomotywie, skontatowałem że przejażdżki się zaczną jak wyczerpie się kolejka niedzielnych maszynistów.Leniwie czekam, jedynie sielankę co jakos czas przerywa cykliczna uwaga najpiękniejszej, żebym wreszcie poszedł spytać kiedy ruszy drezyna. Chyba ma ochotę pojeździć. Po kolejnym moim odburknięciu wzięła sprawy w swoje ręce, i wróciła z triumfalną miną. Drezyna od godziny jeździ na drugim końcu składu. Skąd miałem wiedzieć, drzewa zasłaniają...
Czas się więc poruszać, użyć mięśni, skoro korzystanie z głowy mi nie wyszło. Ruchem klasycznym, góra dół góra dół wyprost skłon wyprost skłon.... Nawet nieźle, Młody dzielnie macha, a ja patrzę nerwowo, trzepnie go wajcha w nos czy w zęby ? Czemu nie ma kasku jak bokser ? To nie na moje nerwy...
Drugi kurs robi tylko z Mamcią, ja wolę pospacerować z najwspanialszą z teściowych. A oni niech sobie machają 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz