Zasypiamy. Tzn próbuje go sprawnie uśpić. Tzn bajka już przeczytana, leżę na podłodze i bawię się telefonem, On leży w łóżeczku i bawi się autkami.
Ostatnio lubi przed snem porozmawiać o czymś. Kilka dni rozmawialiśmy o pociągach. Kilka dni udawałem głos przytulanki. Dzisiaj nowa koncepcja
- Tata, czy brzuszki mogą porozmawiać ?
Jakie znów brzuszki, u czorta ?! Widząc, że nie kumam
- Tata, nasze brzuszki, mój i Twój !
Chyba łapię. Moduluję głos
- Cześć brzuszku Jasia...
- Cześć brzuszku Tatusia, jak się masz ?
- Dziękuję, dobrze, a Ty ?
- Ja też, jestem pełny bo właśnie zjadłem suchą bułkę. A Ty na pewno jesteś pusty i głodny...
Widzę do czego zmierza... Chwilę wcześniej wchłonął pół suchej buły (ot, taką miał ochotę) i próbował usilnie we mnie wepchnąć drugą jej połowę (ot, taki miał kaprys). Odmówiłem współpracy w tym zakresie. Akurat byłem najedzony i kompletnie nie miałem smaka na suche nadjedzone pieczywo. Ale Młody uznał, że musi się o mnie zatroszczyć, kiepsko wyglądam, nie może dopuścić by tatuś nie zjadł. Więc użył fortelu... Powiem więcej, był uparty.
- Brzuszku Tatusia, musisz zjeść bułkę, zaraz będzie Ci lepiej, naprawdę, uwierz mi, zjedz proszę...
Nie wiem jakim cudem udało mi się go przekonać, że pęknę i zjem później. Chyba mam zdolności do negocjacji. Albo konfabulacji
Oczywiście skoro świt od razu sprawdził, czy bułka leży niezjedzona... Byłem sprytniejszy ! Kto rano wstaje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz