środa, 17 lipca 2013

Machiny wojenne

Na czerskim zamczysku trafiliśmy na wystawę machin oblężniczych rozmiarów mniej więcej orginalnych. Powiedzmy, średniego ówczesnego kalibru  Różnorodne tarany stanowiące pierwowzór czołgu, ruchome osłony czyli ówczesne transportery opancerzone, artylerię w postaci katapult i trebuszy. Gdy młody próbował zgłębić zagadkę, jak to ustrojstwo wprawić w ruch, ja ze zdziwieniem dowiedziałem się o wielozadaniowości owej artylerii, która była bronią
- artyleryjską w przypadku strzelania głazami,
- miotaczem ognia przy strzale rozpalonymi szmatami,
- bakteriologiczną gdy amunicję stanowiła zepsuta padlina lub szczury,
- biologiczną przy strzale gniazdem os,
- propagandową w przypadku ładunku w postaci ściętych głów złapanych jeńców.
Pomysłowość epoki mnie zadziwiła. A Jasiek korzystając z chwili mojej nieuwagi postanowił skorzystać z tarana. Wpadł pod osłonę opancerzoną, i nagle zobaczył... siedzącego mu na spodniach bąka. Pewnie broń biologiczna, dawny wrogi dron. Jako nieustraszony wój z drużyny komesa na Czersku pac go ręką. Zwierz oglupiały odleciał, zakosami, jakby po garncu krzepkiego miodu. A Jasiek, pamiętając o swych powinnościach, przybiegł zawiadomić mnie o podstępnym, szczęśliwie odpartym, ataku.

Może czas nauczyć go Bogurodzicy ?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz