poniedziałek, 1 lipca 2013

Piraci

Jesteśmy sobie chorzy. Obaj. I stoimy przed koniecznością zabicia nudy. Ile można gapić się w ekran ?! Na pomysłowość młodego w tym zakresie zawsze mogę liczyć 
- Tata, pobawimy się w piratów ?
Podchwycam pomysł. Trzeba przygotować otoczenie do zabawy ! Co mają przede wszystkim piraci ? Statek ! A my ogromne łoże małżeńskie. W sam raz będzie ! Akceptacja młodego, kobiety z nami zamieszkującej wolimy nie pytać o opinię na ten temat  Adept sztuki korsarskiej umieszcza na nim załogę w postaci wszystkich pluszaków. Skąd on ich tyle ma ?!
- Tata, jak zrobimy żagiel ?
Ups. Nerwowo rozglądam się po mieszkaniu. Ok, mamy duży koc. Tylko gdzie go założyć ? Przecież, że na maszcie ! Miotła wetknięta między łóżko i ścianę doskonale go zastąpi. Niedługo zabawa w piratów zamieni się z zabawę w szkutników  Ster ? Mamy zabawkową kierownicę ! Statek gotowy. Brakuje tylko bandery pirackiej, ale junior majtek Jaś tego nie zauważa. Płyniemy przez morza i oceany, pokonujemy sztormy, statek przechyla na boki, skaczemy z jednej burty na drugą trzymając się lin, aby nie wpaść w głębiny oceanu.
Wtem... Tuż za burtą pojawia się złowieszcza płetwa białego rekina ze skandynawskiej baśni. Jest okazja rozprawić się z bestią i urozmaicić dietę trapionej szkorbutem załogi. Harpuny w dłoń ! Hurrra! Atakujemy, ciskamy w potwora z głębin jak wielorybnicy, mi w głowie szumi Moby Dick, po zaciętej walce cielsko pokonanego zwierza leży na pokładzie, ależ ogromny ! Dzidziusiowa rybka do wanienki świetnie odegrała swą rolę...
Czas na wyprawę po skarby, złoto i diamenty. Przybijamy do nieznanego lądu, na pewno pełnego dzikich i wrogich ludożerców. Z bojowym okrzykiem wybiegamy na ląd, łupem pada mamina szkatułka z kolczykami. Wzbogaci skrzynię kapitana, załodze też przypadnie działka z bogatego łupu. Zaraz łańcuszek ląduje na głowie jako diadem...
A kapitanowi wpada do głowy szatański pomysł, godny Jacka Sparrowa: "Porwiemy mamusię ?". W nadziei na suty okup załoga z entuzjazmem popiera plan. Skradamy się do Jej siedziby, dzikim wrzaskiem dezorientującym straże kończymy akcję pełnym sukcesem bez strat własnych 
Porwanie okazało się bardzo korzystne dla załogi. Nie dość, że wizja okupu się spełniła, to jeszcze zakładniczka zdeklasowała naszego kucharza pokładowego omletem z mięsem białego rekina, czyli znalezionego w otchłani lodówki łososia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz