piątek, 5 lipca 2013

Grająca ławeczka

Mały spacer rekonwalescencyjny do Łazienek. Właściwie do podnóży Zamku Ujazdowskiego. Konkretniej, chyba Agrykola. Nie znam się, wychowałem się gdzie indziej, niech warszawiacy debatują o takich niuansach  Drepczemy krokiem sanatoryjnym alejką, widzimy różowe ławeczki sygnowane logiem radiowej Trójki. Ławeczka w młodym wywołuje jedną myśl - przerwa na małe conieco. Siada, bułka w łapie, ja dostrzegam guziczek, pstryk, słyszymy dźwięki ! Jakiś Niedźwiedź albo insza ikona polskiego radia odczytuje z wdziękiem baśń o dziewczynce z zapałkami. Fabuła jakoś Jaśka nie wciągnęła, za to z zapałem zabrał się do poszukiwania głośnika. Tu go nie ma, tam go nie ma, tu też nie, gdzież do kroćset go ukryli ?! Aż tupnął z rozczarowania...
Bajka nieciekawa, głośnika nie widać... Pytanie ostatniej szansy z jego krtani dochodzi
- A możemy przełączyć na MiniMini ?
Nie ? To co to za atrakcja ? Idziemy dalej !

A mi przemknęła myśl, by w czasach kultury obrazkowej oswoić go ze słuchowiskami. Jeśli nie jest za późno...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz