poniedziałek, 27 maja 2013

Odpoczynek

Samo przejście z Bankowego na Starówkę może być przygodą... Zwłaszcza, gdy mottem przejscia jest hasło "odpocznijmy". Droga teoretycznie na długość papierosa może zabrać czas porównywalny z tym, w jakim ten odcinek pokonywali powstańcy pod gradem kul, że tak wejdę w mitologię miejską.
Idziemy. Dla każdego coś miłego. Restaurują bank, jeden z punktów na powstańczej mapie miasta. Może w środku będzie jakaś ciekawa wystawa, ekspozycja ? Młodego to nie rusza. Za to przejście pośród biurowców czy apartamentowców jak najbardziej. Zwłaszcza, że z ziemi wystaje krawężnik. "Tatuniu, odpocznę tutaj sobie, daj wafelka" i klap. Nie wiem nigdy, czy chodzi o suchy prowiant czy chwilę odsapu. OK, nurkuję w plecaku po wafelek, przy okazji sobie zakurzę. Myśl przebiega, że może trochę patologiczny obrazek powstaje, dziecko siedzi na ziemi i je słodycza zamiast pójść kulturalnie do kawiarni, albo chociaż zjeść kanapkę skrzętnie w domu przygotowaną, rodzic stoi obok pali i rozgląda się. I przypomniały mi się wyprawy przed siebie, gdy klapało się gdziekolwiek, bochenek scyzoryk konserwa turystyczna i było śniadanko na gazecie. Pogrążony we wspomnieniach o mało po wino nie podszedłem 
Mimochodem wpadł mi w oko głaz z tabliczką że tu była czyjaś mogiła powstańcza. Cóż, żeby tu chociaż poległ. Pomnikomania też sięga granic absurdu. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to tabliczki upamiętniające miejsca, w których ukochany przywódca skręcił kostkę czy jadł tradycyjny posiłek  Dzięki młodemu odkryłem kolejny punkt martyrologii stolycy.
Dobra, idziemy. Zwiedzamy. Co tam pałacyki magnackie, fajniejszy jest przecież wlot do tunelu. A jeszcze jak wyłania się z niego tramwaj ! Przerwa na obserwacje.
Potem szukaliśmy kiosku z napojem. Młody zajął pozycję "na barana" i zaczął podskakiwac do gałęzi. Mój kręgosłup zgłosił protest. Odpoczynek.
Znaleźliśmy kiosk, wybieramy soczek. "Tata, weź paragon fiskalny". Pani robi wielkie oczy. Odpoczynek na degustacje napoju.
Dochodzimy do celu. Jest ławka, więc odpoczynek 
I tak krok po kroku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz